Nie jest tak źle jak to wygląda na zdjęciu.
Na Sywulę specjalnie poszliśmy nie szlakiem aby nie podchodzić i nie schodzić tą samą drogą.
Najpierw poszliśmy pięknym trawersem Sywuli (droga wybudowana w czasie I wojny światowej) potem około 150 m deniwelacji po gorganie na grzbiet (trzeba dobrze wiedzieć gdzie skręcić, aby się nie władować w kosówę).
Było stromo, trzeba było się gdzieniegdzie przytrzymać rękami, ale nie az 50 %. Moim skromnym zdaniem znacznie łagodniej niż w wielu miejscach w Tatrach, a przecież tam się też chodzi.
Wracaliśmy grzbietem świeżo wyznakowanym szlakiem czerwonym. Dodatkowym utrudnieniem był tego dnia bardzo silny wiatr.
Pozdrowienia
Basia



Odpowiedz z cytatem