Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
Maśniczka była w kształcie walca zwężającego się ku górze. Wchodził w to "tłok" - również drewniany z kilkoma otworami osadzony na drewnianym trzonku (długi "kij"). Do środka wlewało się odpowiednie mleko, wsadzało "tłok" i chyba jeszcze była pokrywa z otworem, uszczelniało się jeszcze szmatami co by nie przeciekało. Nie pamiętam ile to trzeba było "bełtać", ale łapy bolały zanim coś z tego wyszło. Masło było dobre, maślanka jeszcze lepsza.
W moich stronach (mazowieckie) było identyczne urządzenie. Nazwało się trochę inaczej "maselniczka".

Kiedyś mleko sprzedawano m.in. w foliowych torbach. Przed wyjściem z Komańczy kupiłem sobie jedno "na drogę" t.j. na szlak do bazy Rabe. Wyjąłem je dopiero na Chryszczatej. Okzało się, że od ciągłego pluskania w torebce coś się wytrąciło z mleka. Mała grudka masła. Może z 1cm średnicy, ale na kromkę starczyło :)