Co jem w górach? Jedzenie
Bardzo dużo piję. Picie trzy części: najpierw woda mineralna (gazowana, bo taką lubię), potem napój izotoniczny przeważnie isostar lub power-coś tam, a na koniec soki. Po zejściu któryś z energetyzujących napitków. Od tych ostatnich odzwyczajam się. Jestem na zwykłym odwyku. Z wszystkimi tego konsekwencjami.
Zawsze zjadam bogate w węglowodany i białko śniadanie. Potem w trasie jem owoce. Albo świeże albo suszone plus czasami słodycze. Mam też zapas żelazny składający się z: sucharów bieszczadzkich, suszonych owoców, marsa, cukierków z kawą i power coś tam.