Może urwałam sie z choinki, ale nie wiem gdzie to napisać. Idąc na połoniny napotyka sie tysiąc osób i dosłownie boli buzia od pozdrowień... Dzień dobry, hej, cześć, witaj, hejka, siema, hello, jesu, ile można...![]()
Może urwałam sie z choinki, ale nie wiem gdzie to napisać. Idąc na połoniny napotyka sie tysiąc osób i dosłownie boli buzia od pozdrowień... Dzień dobry, hej, cześć, witaj, hejka, siema, hello, jesu, ile można...![]()
Se poczytaj cały wątek
Belze_Bob
A gdyby tak zawiesić sobie tabliczke na szyi z pozdrowieniem...?![]()
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
Kto Ci to zrobił, ze kipisz jadem? Współczuję szczerze. Nie Twoje wina, bo tacy jesteśmy, wśród jakich ludzi wzrastamy... Fakt,góry koją, ale i tam zabierasz ze sobą to co w Tobie niemiłe ( delikatnie i w przenośni pisząc).
porcupine pozdrawiam Cie cieplutko i Twoje mądre spostrzeżenia.
hehe mistrz ciętej riposty :) Dzięki za skuteczne, a zapewne nie zamierzone poprawienie humoru
https://bieszczady.guide- Że przewodnik napisałem i że ludzi uszczęśliwiam. A co!
Byłam. Widziałam. Mówiłam i... odpowiadano. Bardzo często słyszałam nutkę radości w odpowiedzi. "Używając" natury czuję się totalnie inaczej niż w prozie życia. Zdecydowanie lepiej, przyjaźniej, bardziej ludzko i maluczko.
I paszcza częściej mi otwiera, i słowa życzliwsze, i obaw mniej.
Będę bronić swojego stanowiska. Sądzę, że słowa "DZIEŃ DOBRY" czasami brzmią sztucznie, wymuszenie - bo tak wypada. Z racji wieku spotykanych osób często je stosuję, ale gdy słyszę "CZEŚĆ" serce się raduje. Młodzieży - to już zasada, która się potwierdza - poufale, ale bez infantylnej przesady.
W Bieszczady (i inne wypukłe miejsca Polski) jadą rożni ludzie. W różnym celu. A kultura wymaga, aby wybory innych szanować (oczywiście w granicach przyzwoitości). I dobrze, że jadą. I dobrze, że chodzą (ich obuwie - ich ryzyko). To raczej szczęście, że ludzie jeszcze chcą robić coś innego, bardziej naturalnego niż pogoń za pieniądzem, lub snobistyczne wakacjowanie w celu rozbudzenia zazdrości w bliźnich.
Aby uniknąć tłoku, który faktycznie przeszkadza w kontemplacji, można wychodzić raniutko, kiedy wszystko się budzi, a listki jeszcze ze szronem i wtedy myśleć, myśleć, myśleć...Potem i tak jest nas wiele.
Nie żądajmy wyłączności do gór. Pozdrawiam wszystkich.
Wedrujac mówię wszystkim napotkanym po drodze cześć bez wzgledu na to ile mają lat.Sama należę do starszej młodzieży ale nie czekam na to aż ktos powie pierwszy to po prostu idzie a przy tym jak jeszcze sie czlowiek uśmiechnie .
Pozdrawiam
wszystkich
re joorg: jak prostak (sorry, ale tak to zabrzmialo)
re Grajka: z tą tabliczką to też już tak myślałem (w ramach głupawki powstałej przy zmęczeniu), ale doszedłem do wniosku - kontynuując te "super" myśl - że lepiej by mi nic nie dyndało pod brodą :P
re Piotr: faktycznie, schodzenie z Tarnicy potrafii męczyć :P po jakimś czasie już tylko odpowiadałem, sam nie rozpoczynałem witania się..
Rzadko selekcjonuję współtowarzyszy szlaku - komu mówić, komu nie.. Jak jestem zmęczony, to tylko odpowiadam. Przyznam, że wtedy czasem ja mówię pierwszy "cześć" (rzadziej d-d) jak oceniam kogoś na wytrawnego turystę lub (trochę dla zabawy) totalnych "odmieńców" - sukienki, obcasy, garnitur (marynarka i krawat w ręce!!!)
Zwyczaj ok.
Może nie warto zawracać sobie głowy selekcją, a zwyczajnie dawać dobry przykład nawet tym odmiennie wyglądającym, nawet jeśli nie przyniesie to pożądanego skutku. Coraz więcej szlaków zmienia się w spacerową promenadę. Komercja wkrada się wszędzie, a razem z nią chamstwo i prostactwo. Osobiście lepiej się czuję, kiedy zachowuję się z kulturą bez względu na to kogo mam przed sobą, a traktując tradycję wybiórczo to ja tracę na wartości jako turysta, a nie osoba, której "pokażę język" zamiast się ukłonić.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)