erem :
Tomas pablo - nigdzie po za górami nie spotkałem się z tym, żeby nie znajomi też się pozdrawiali (może mało bywam )
Myślę że jeszcze dużo przed Tobą.
Wzajemne pozdrawianie nieznajomych to tak jak pisał Browar "szczęść Boże" w kopalnii
ale nie tylko
- w firmach na południu Niemiec pracownicy pozdrawiali mnie tradycyjnym "Gruss Got"
- we wsiach Galicji powszechnie mówi się spotykając nieznajomego przy pracy pozdrowieniem " Szczęść Boże"
- podobne pozdrowienia wymieniali ludzie na wsiach Bieszczadów Wschodnich (często było to " Dobri Deń"
- w okresie WielkiejNocy pozdrawiano mnie na ulicy zwrotem "Christos Woskries"
- kilka dni temu spacerowałem po zapadłej uliczce w norweskim miasteczku i wszyscy pozdrawiali mnie jakimś "hello"