Po ostatnim pobycie w Bieszczadach odniosłem trochę inne wrażenie, wydaje mi się, że większa ilość ludzi na szlaku pozdrawiała się wzajemnie. U „plecakowców” to normalny odruch, ale i delikwenci chadzający z foliowymi reklamówkami w ręku próbują być mili. Momentami idąc odcinkami bardziej uczęszczanych szlaków człowieka szlag trafiał, ale z drugiej strony lepiej wymieniać sobie grzeczności i kultywować starą tradycję.


Odpowiedz z cytatem