Idąc bieszczadzkim szlakiem bardzo często, od przypadkowo spotkanych turystów słyszy się owo dzień dobry, hej, cześć. W czasie wędrówki obce osoby mile się uśmiechają do nas i pozdrawiają, a i my nie pozostajemy im dłużni. Często staniemy porozmawiamy i idziemy dalej. Czyż to nie piękna tradycja? Wędrując tak Połoniną Wetlińską bratanica moja stwierdziła, że nawet w życiu by nie przypuszczała, że w górach spotka tylu "znajomych" , (była w Bieszczadach pierwszy raz) bo wszyscy bez względu na wiek są dla siebie mili i wzajemnie się pozdrawiają. Nie wiem skąd taka tradycja wzięła się w polskich górach, ale za to jestem pewien, że o wiele milej się wędruje słysząc zewsząd miłe pozdrowienia. Zastanawiam się teraz dlaczego by tej tradycji nie przenieść do naszych wsi, miast, miasteczek. Wchodząc do sklepu, windy, autobusu uśmiechajmy się i powiedzmy głośno dzień dobry.Przecież nic to nas nie kosztuje.
Tylko.......no właśnie. Jak zareagują ludzie, czy nie spojrzą z politowaniem? ...szósta rano w autobusie, wielu jeszcze nie do końca rozbudzonych, a tu jakiś dziwoląg dzień dobry mówi....Myślę, że wielu z nas nie stać by było na taki gest.
Więc dlaczego zachowujemy się tak tylko w górach?
Dlaczego?


Odpowiedz z cytatem