A co o pozdrowień, to mam własną teorię, nazwaną umownie "obuwniczą", bo zasadza się ona na obserwacji obuwia człeka pozdrawianego. Jeśli rzeczone wygląda na "górskie" (w kroju lub stopniu zużycia), to "cześć" jest na miejscu i spotyka się z odpowiedzią w tym samym stylu. Jeśli pozdrawiany na szlaku nosi klapki albo inny absurdalny kamasz, to pasuje "dzień dobry" albo zamknięty dziób, w zależności od stopnia absurdalności obserwowanych butów. Może i teoria wygląda głupio, ale sprawdza się w 95 procentach
Zresztą... Może nie powinienem się swoim odkryciem chwalić, bo wyjdzie na to, żem stereotypowy, albo - nie daj Bóg - jakiś fetyszysta
