Pominąłeś Lubelszczyznę i Śląsk!
Pominąłeś Lubelszczyznę i Śląsk!
WUKA
www.wukowiersze.pl
Remonty dróg bieszczadzkich są nieuniknione. Samorządy, gdyby tylko miały dość środków, to by wyasfaltowały każdą drogę, wzdłuż których ciągnęły by się brukowe chodniki.
Gdyby zależało to tylko od woli ludu, to sprawa również przesądzona, bo infrastruktury takowej chce znakomita większość, jakieś 75% turystów i 100% miejscowych.
Jakaś tam grupka odwiedzających woli kiepski stan dróg.
Wg mnie dziury w drodze wiele tej "dzikości" nie dodają Bieszczadom, gdy chcę poczuć namiastkę jakiejś dzikości, natury, to i tak z drogi schodzę.
Dziury mają w moim mniemaniu jednak jeden niezaprzeczalny plus.
W jakimś stopniu ograniczają ruch turystyczny.
Wyobraźmy sobie na ten przykład piękną szosę między Stężnicą i Górzanką. Sam widywałem osoby, które zawracały widząc stan drogi, ba nawet ostrzegały mnie bym absolutnie tędy nie jechał. Jestem pewien, że obrzydziły też pomysł jazdy tą drogą wielu rozmówcom.
Ale gdy będzie piękny asfalt, kilka mostków, to będzie autostrada Hoczew-Polańczyk bis.
Dyskusję między turystami, a miejscowymi lub przemawiającymi w ich imieniu uważam za bezprzedmiotową, bo punkty widzenia są diametralnie różne.
Pozdrawiam:)
Jak chcecie zobaczyć dziury w drogach to przyjedzcie w mój Beskid Mały i pojeździjcie lokalnymi duktami.Kto z was był ten wie jak to wygląda...Drogi w Bieszczadach są relatywnie bardzo dobre,oczywiscie nie wszystkie bo polska norma obowiązuje wszędzie,hihihi.
Jedzmy gówna, przecież miliony much nie mogą się mylić.
no dziwne, jeździłem po Bieszczadach najrozmaitszymi autami, ostatnio używam "japończyków" tak zwanych, szosowych i terenowych, nigdy nie było problemu, chyba, że brak POP*, ale to błąd po mej stronie, nie błąd jakichś tam dziur.
Stop malkontenctwu.
*dla wyjaśnienia, POP to nie "Podstawowa Organizacja Partyjna", a brak "Podstawowej Obsługi Pojazdu" :)
ja Was bardzo proszę po raz kolejny - wytłumaczcie mi proszę co mają dziury w drogach do dzikości Bieszczadów???????????
bo myślę i myślę i żadnego związku logicznego nie widzę. Może czegoś nie wiem, może niedźwiedzie na spółkę z bobrami budowały sobie dziurawe drogi albo łemkowie i bojkowie się w tym specjalizowali????
dla mnie dziury w drodze są tak samo tożsame z dzikością jak przejażdżka na quadzie, długopis w kształcie ciupagi czy kowbojski kapelusz z ekologicznej skory... może więc kawałki dziurawego asfaltu możnaby sprzedawać dla miłośników tej formy dzikości na straganie w Solinie lub Polańczyku...a obok miska z błotem żeby można było sobie wymazać buty i zrobić zdjęcie...
mnie się wydaje, że samochód, który co chwilę musi ryczeć silnikiem, żeby przejechać, rozwalone miski olejowe (czy coś tam jeszcze bo się nie znam), zryte kołami pobocza robią większą szkodę naookolnej przyrodzie niż samochód, który przemknie cichutko na tym samym biegu gładkim asfaltem.
a dla wszystkich, którzy tęsknią za dzikoscią na drogach....dzikość na gładkiej drodze polbrukowej![]()
Zdjęcie z Sopotu?
A tak w temacie: dwa razy musiałem wzywać w Bieszczadach pogotowie (dziecko miało pecha), lekarz przyleciał śmigłowcem, bo droga była właśnie w złym stanie - osunęło się kilka kamieni z niezabezpieczonego zbocza, a droga lokalna, kto by się spieszył z usunięciem.. przez dwa lata. Dobrze że w pobliżu był telefon, taki na korbkę, ale sprawny. Nie muszę korzystać z telefonu codziennie, ale dobrze jak jest. Nie muszę dojechać w każdy kąt Bieszczadów, ale dobrze jak droga jest przejezdna, czasem może się przydać
Długi
A dzikość jest wartością odwrotnie proporcjonalną do liczby turystów![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)