wydaje mie sie, że wasz problem polega na wypaczonym pojeciu dzikości. Od kiedy to spokój i stary porządek swiata jest dziki?
Kolejna sprzecznosć to szukanie "dzikiego i odludnego miejsca" żeby zbudowac sobie "siedlisko".
Znacie ta chińska przypowieść o człowieku który tak kochał szum wodospadu ze postanowił zbudować przy nim dom i zamieszkac? Jak pomyślał, tak uczynił. Spełnił swoje marzenie i po tygodniu przestał zwracać uwage na szum wodospadu...
Chwała Bogu że ceny dochodzą do 3000 za ar bo byście zgotowali sobie taki "raj" jak na Starym Folwarku nad jeziorem czy na Berestyszczach gdzie domki stoja 10 metrów od siebie i ludzie smrodzą sobie nawzajem grillami a smieci leżą po okolicznych potokach. O nieszczelnych szambach juz nie wspominajac.
Zastanawiam sie Derty czy to są naprawde twoje poglady czy tylko chcesz sprowokować dyskusję? Jeśli to pierwsze to idziesz u mnie do szuflady z "mieszczuchami" jakos zawsze myslałem że ty leśny jesteś...
...jeno być niewidzialny jak Ten co mnie stworzył
Kombinuj, kombinuj:D
Zgadzam się, że dzikość to słabo zdefiniowane pojęcie. A raczej - każdy sobie ją określa na swój sposób. Zgadzam się, że tęskno mi do obrazu wsi pełnej ludzi, pełnej dźwięków, których teraz już nie usłyszę nigdzie, tętniącej życiem. Tęskno mi do opłotków - nie do parkanów z kutego żelaza, klinkieru, głazów i betonu. Tęskno mi też do wierzb, śliwek, jabłoni, lip itd, które zastępowane są przez szpalery cmentarnych żywotników, bezpłciowe postrzyżone cisy itd. Tęsknię za widokiem furmanki wypartej na zawsze przez bezstylowe, nijakie, zunifikowane auta.
Ale nigdy nie mówię, że należy zastopować te zmiany, zawrócić... Kiedyś mieszkańcy wsi będą tęsknić za tym samym, za czym ja tęsknię. Inna rzecz, czy się do tego przyznają przed innymi.
A my, workonosy pospolite, mamy prawo się obruszać, że leją nam asfalt pod nogi, gdy my tak ukochaliśmy ciapkanie błota pod butami;P
Pozdrawiam,
Derty
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
Jednak spróbuję. Jak się nie uda, zawsze mogę postawić. Ale nie zacznę od tego, to pewne. No i mam szczęście, bo moja gleba nie jest na żadnym "szlaku piwnym", a i na zagęszczenie zabudowy dookoła narzekać nie mogę. Ot, mam szczęście, udało mi się, jakiś aniołek nade mną czuwa.
G
Jedź do Rumunii !
Znajdziesz tam (przynajmniej na razie) to wszystko o czym piszesz.
Pozdrowienia
Basia
(co na "stopie" w Rumunii dwa razy jechała furmanką zaprzężoną w pięknie wystrojone konie z dzwoneczkami i to nie był żaden kulig, a normalnie ludzie przyjechali do pracy)
Może to stare, ale jak oddaje dzikość.
Przeprowadzka w Bieszczady
12 sierpnia.
Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu, Boże jak tu pięknie. Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem.
14 października
Bieszczady są najpiękniejszym miejscem na ziemi! Wszystkie liście zmieniły kolory - tonacje pomarańczowe i czerwone. Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie wspaniale! Jestem pewien, że to najpiękniejsze zwierzęta na ziemi. Tutaj jest jak w raju. Boże, jak mi się tu podoba.
11 listopada.
Wkrótce zaczyna się sezon polowań. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś może chcieć zabić cos tak wspaniałego, jak jeleń. Mam nadzieje, że wreszcie zacznie padać śnieg.
2 grudnia
Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się i wszystko było przykryte białą kołdrą. Widok jak pocztówki bożonarodzeniowej. Wyszliśmy na zewnątrz, odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy drogę dojazdowa. Zrobiliśmy sobie świetna bitwę śnieżną (wygrałem) a potem przyjechał pług śnieżny i znowu musieliśmy odśnieżyć drogę dojazdowa. Kocham Bieszczady.
12 grudnia.
Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z droga dojazdowa. Po prostu kocham to miejsce.
19 grudnia
Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdna drogę dojazdowa nie dojechałem do pracy. Jestem kompletnie wykończony odśnieżaniem. Pieprzony pług śnieżny.
22 grudnia
Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Cale dłonie mam w pęcherzach od łopaty. Jestem przekonany, ze pług śnieżny czeka tuż za rogiem, dopóki nie odśnieżę drogi dojazdowej. Skurwysyn!
25 grudnia
Wesołych Pierdolonych Świat! Jeszcze więcej gównianego śniegu. Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten skurwysyn od pługu śnieżnego...przysięgam - zabije. Nie rozumiem, dlaczego nie posypia drogi solą, żeby rozpuściła to cholerstwo.
27 grudnia
Znowu to białe gówno napadało w nocy. Przez trzy dni nie wytknąłem nosa, z wyjątkiem odśnieżania drogi dojazdowej za każdym razem, kiedy przejechał pług. Nigdzie nie mogę dojechać. Samochód jest pogrzebany pod górą białego gówna. Meteorolog znowu zapowiadał dwadzieścia piec centymetrów tej nocy. Możecie sobie wyobrazić, ile to oznacza łopat pełnych śniegu?
28 grudnia
Meteorolog się mylił! Tym razem napadało osiemdziesiąt piec centymetrów tego białego cholerstwa. Teraz to nie odtają nawet do lata. Pług śnieżny ugrzązł w zaspie a ten łajdak przyszedł pożyczyć ode mnie łopatę! Powiedziałem mu, ze sześć już połamałem kiedy odgarniałem to gówno z mojej drogi dojazdowej, a potem ostatnią rozwaliłem o jego zakuty łeb.
4 stycznia
Wreszcie wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić cos do jedzenia i kiedy wracałem, pod samochód wpadł mi cholerny jeleń i całkiem go rozwalił. Narobił szkód na trzy tysiące. Powinni powystrzelać te pieprzone zwierzaki. Ze tez myśliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie!
3 maja
Zawiozłem samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie, jak zardzewiał od tej pieprzonej soli, którą posypują drogi.
18 maja
Przeprowadziłem się z powrotem nad morze. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś kto ma odrobinę zdrowego rozsądku, może mieszkać na jakimś zadupiu w Bieszczadach. [/B]
Piękne jest to, co podoba się całkiem bezinteresownie.
a czy to nie jest tak że wcale nie przeszkadzają nam powstające domy, co płoty dookoła nich? Tabliczki typu "teren prywatny - zakaz wstępu" czy ostrzeżenia o pasach? Osobna sprawa, że architektonicznie niektóre budowle są rażąco oderwane od krajobrazu (typowy przykład to np pseudo zameczek na Skorodnem).
Mnie osobiście nie razi że ktoś sobie postawi chatę, jak bym miał kasę też bym postawił- choćby żeby było gdzie buty wysuszyć. Razi mnie za to, że skoro burżujstwo osiedla się tu, nie czerpią dochodu z ziemi jaką zajmują (rolnictwo), to czemu ją grodzą? Wielce oświecony Wiktorini był łaskaw zatargać swoją cielesność na Paniszczew i płot postawić. Skoro ktoś już tam zajdzie, to chyba nie po to aby stawiać stolce mu pod nosem, czy robić inne brzydkie żeczy.
Tak oto myślę i się zbulwersowałem
https://bieszczady.guide- Że przewodnik napisałem i że ludzi uszczęśliwiam. A co!
Wg mnie trafiłeś w sedno. Namolnych ludzi co to przez okno zajrzą czy też rozłożą się na piknik tuż przy samochodzie parę metrów od chałupy, na szczęście w Bieszczadach jest mało (nie dotyczy Wetliny, Cisnej, i miejsc gdzie zagęszczenie jest porównywalne z Marszałkowską). Pamiętam jak Zośka Bigosowa na Głodówce (dawne czasy) sobie z takimi radziła – odpowiedni ton i użycie „trafiającego” słownictwa załatwiało sprawę w mig
. Jeśli będę stawiała dom, moim marzeniem jest nie stawianie płotu - po co patrzec na świat przez kratki lub paski
.
G
Hej:)
Do Gośki:
Jak Ci się po ogródku przespaceruje kilka razy facio po kilku piwkach, to ogrodzisz raz dwa:D
Pozdrawiam,
Derty
PS: Płoty nie są konieczne tam, gdzie się szanuje private property, u nasz w kraju to jeszcze nie jest świętość.
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki