Pewnych procesów nie da sie zahamować. Wzrost liczby turystów na takich terenach jak Bieszczady, bez względu na przyczyny, jest faktem.

Całe szczęście, że Polska jest dość dużym krajem, bo inaczej parki narodowe zostały by sprowadzone do roli wielkiego placu zabaw.

Miałem okazje ponownie odwiedzić jeden z parków narodowych Holandii, De Loonse en Drunense Duinen, malutką (3500 ha) kupe piachu. Broszury zachwalają jako miejsce pełne ciekawych roślinek i żyjątek. Z żyjątek widziałem tam jedynie masę psów, ludzi i koni wierzchowych. O smieciach wspominać nie będę, gorzej jedynie wygląda centrum Amsterdamu rankiem, po całonocnych imprezach w okolicznych coffeeshopach.

Masa ludzi (kraj 9 razy mniejszy od PL, z 15 mln populacją, potrzeba znalezienia miejsca do rekreacji i odetchnięcia "świeżym" powietrzem chyba
wymusza takie, a nie inne postrzeganie problemu ochrony przyrody.
O ile jest co jeszcze chronić....
Moja rodzina kupiła dom w jednej z najlepszych lokalizacji, nad przesunięta uprzednio o kilometr rzeczką, która jest teraz otoczonym "elektrycznym pastuchem" zakolem z kaczkami i krowami - "mieszkają w rezerwacie przyrody.

Natura w tym kraju kojarzy mi sie jedynie z takimi "placami zabaw", ewentualnie z koloniami, gdzie zaś na łonie przepięknej przyrody mordowali miejscowych, wyciskając z tych terenów ile sie da ku chwale ojczyzny i jej dobrobytu

Dzikość nasze miejsca zatracac będa jeszcze bardziej. Prędzej, czy później, kolejne inwestycje w ramach zrównoważonego rozwoju, rozwoju "przemysłu turystycznego" itp zamienią te miejsca w lunapark. Pocieszające jedynie jest to, że troche to czasu zajmie.....

PS Tworzę dopiero albumy, więc zdjęcia są dobrane może nieco chaotycznie, ale kilka fotek ze wspomnianego parku narodowego, jak również z kilku innych "zielonych" miejsc można znaleźć...

Pozdrawiam :)

http://picasaweb.google.com/vm2301/Holandia2007Duperele