Jeśli dobrze Cię zrozumiałam, to jak najbardziej masz rację.
Każdy z nas chce dzikości. Ja też. Nie odważę się powiedzieć, że "tubylcy" nie mogą z tego korzystać. Czyli SPRZEDAWAĆ. Bo to zawracanie kijem Wisły. Używacie światła, samochodów, etc? Już kiedyś o tym pisałam - pewnego procesu nie da się odwrócić, zahamować (choć w myślach z tkliwością wracam często do dziadka, jego gospodarki małorolnej, kosy, konia, pługu...). Bo inaczej z Bieszczad należałoby zrobić rezerwat. I już słyszę te głosy - "wali cepelią", albo "biedni ludzie, kto im to zrobił"... Zatrzymujemy czas teraz, czy cofamy się do furmanek i pasiaków?
Cieszmy tym co jest nam dane, tu i teraz.
G
PS. A co do porównań z innymi rejonami turystycznymi (masówką, tandetą, etc.) byłabym ostrożna. W Bieszczadach jest przewaga mądrych ludzi, którzy nie podetną gałęzi na której siedzą. Ja przynajmniej takich spotykam, o nich słyszę. Wierzę w nich.



Odpowiedz z cytatem