Droga Lucynko !
Ty kochana jesteś dla mnie symbolem tej komercjalizacji.
Kiedy słyszę lub czytam "produkt turystyczny" - zbiera mi się na wymioty.
Ty moja kochana, poprzez bezustanną reklamę swojego "produktu" na kilku forach obrzydzasz mi te Bieszczady jak tylko możesz.
I nie tylko mi - podobne wrażenia ma co najmniej kilka innych osób czytających to co piszesz.
Proszę - weź to sobie do serca i nie pisz już więcej na inne fora.
Poproś swojego "trenera" aby przeczytał to co ci tutaj napisałam - i posłuchaj jego uwag, skoro innych nie chcesz słuchać.
Na szczęście wiem, że tam są jeszcze miejsca dzikie, gdzie nie uświadczysz "produktu turystycznego" i przyjechać na prawdę warto.
Niestety jest jednak znacznie mniej niż jeszcze 8-10 lat temu, a proces zagospodarowania i komercjalizacji jest nieuchronny.
Trudno się dziwić mieszkańcom, że chcą mieć wygodne życie i zarabiać na turystach.
Tacy jak ja tego żałują, odczuwając nostalgię za dawnymi czasami, kiedy to (jeszcze jako dziecko) nocowałam z rodzicami w schronisku w Nowym Łupkowie, do którego zachodzili więźniowie i kiedy jechaliśmy razem z rowerami prawdziwą "ciuchcią" na trasie Łupków - Cisna.
Tacy jak ja dopóki mają spręż i chęci szukają tego czego już nie ma w Polsce za naszą wschodnią granicą - na Ukrainie lub w Rumunii.
Ale jak napisałam stanowimy nie liczącą się mniejszość, całkowicie pomijalną statystycznie.
A moich kwalifikacji sie nie czepiaj, bo je oceniali (i doceniali) znacznie lepsi od Ciebie.
Pozdrowienia
Basia



Odpowiedz z cytatem