wiec wychodzi ze najlepiej bylo w latach 90tych :) upadly kombinaty i dotowane panstwowo osrodki wypoczynkowe a terazniejsza "moda na dzikie bieszczady" jeszcze nie przyszla.. zatem trafilam tam na najlepsze czasy! widac mialam kupe szczescia...

a tysiac osobowe rajdy szly, przechodzily i ich nie bylo.. ale za ich czasow tereny wysiedlonych wiosek na pewno nie byly tak gesto usiane parkanami i tabliczkami "teren prywatny", w kazdej wiosce nie bylo tak na pęczki wypasionych pensjonatow i agroturystyk (tlum mija a one lezą w oczy okragly rok).. poza tym zniszczenie sporej czesci klimatycznych i niedrogich miejsc noclegowych to kwestia ostatnich lat..wczesniej istnialy latami i bylo ok (chatka na obnodze, koliba carynska, negrylow, suche rzeki) niszczac takie miejsca jednoczesnie wypedza sie z bieszczad ludzi ktorzy tam nocowali, ktorzy czuli wlasnie ten klimat.. a gdzie teraz ten klimat pozostal? moze jakies wyspy wsrod morza sa.. fakt- niektorzy powiedza ze klimat jest tam gdzie go sobie czlowiek sam stworzy, zalezy jaka ekipe zabierze.. tylko ze aby samemu stwarzac klimat nie ma potrzeby ciagnac sie przez cala polske.. mozna w lesie na wlasnym osiedlu..