A ja wole tak jak teraz- a dlaczego? A otoz dlatego ze wygodna sie z wiekiem zrobilam i tak naprawde to mi sie juz nie chce kowboic, myc sie w potoku czy czekac az w schronisku w Gornych puszcza ciepla wode.Wiem wiem, nie ma juz schroniska tylko Hotel, w ogole wielu roznych juz nie ma. Ale jestem innego zdania niz Staly Bywalec, koniec lat 70-tych i poczatek 80-tych spedzalam bardzo czesto w Bieszczadach , mieszkalam wowczas w Rzeszowie wiec mialam o rzut beretem, no wiec tych kombinatow tak wiele znowu nie bylo, jesli chodzi o zalew to owszem, pare bylo ale im dalej w glab, w strone UG- bylo jedno wielkie NIC. Dla mlodych raj, nie powiem, ale ja wowczas mloda koza bylam i takie klimaty mi pasowaly. spalo sie albo u panstwa Ostrowskich w schronisku albo w Gornych, no jeszcze po drodze byly Rawki./ 1979/ Nie jezdzilismy / nasza grupa/ z namiotami wiec nie za bardzo bylo gdzie spac. To znaczy bylo bo przyjmowali, to jasna sprawa, ale teraz nie chialabym juz mieszkac w takich warunkach. Mnie sie Bieszczady zawsze beda podobac , czy dzikie czy nie dzikie, zreszta ta dzikosc to pojecie wzgledne mocno - no bo co jest dzikie? I kto to wie? No nikt.
Tam mieszkaja ludzie ktorzy chca zyc normalnie. My przyjezdzamy i wyjezdzamy a oni tam zostaja.
No to maja w lapciach chodzic zeby nam bylo fajnie? zeby bardziej dziko bylo?
Bieszczady to moje miejsce na ziemi- kupilismy dzialke, zaczynamy dom budowac.I ciesze sie ze tam bede. bez wzgledu na to czy sa dzikie czy nie. Sa moje.W moim sercu.


Odpowiedz z cytatem