Nie kontestuję Biesów bo się znacznie ucywilizowały, nie zrozumieliśmy się. Opisałem to co było. Nie o to też chodzi, że Biesy straciły czar, bo nie straciły, jest inaczej.
Czasu nikt nie zatrzyma... Cieszyć się trzeba z tego co było, bo się to udało zobaczyć i posmakować... i z tego co teraz jest... bo jest i inne nie będzie :)
Czasem tylko człowiek cierpi na pewną schizofrenię, kiedy na obraz dzisiejszy nakłada się klisza z przed wielu lat. Bieszczady sprzed trzydziestu lat prawdziwe nie były, to była raczej piękna i surowa bajkowa opowieść, zatrzymana stop-klatka, się czuło klimat z Hłaski i Stachury, prawdziwe i nieprawdziwe zarazem...
To się teraz ucywilizowało i dalej trwa te ucywilizowanie... chyba dobrze, bo w końcu ludzie też muszą jakoś żyć.
To co chciałem napisać, podając tamte przykłady, wyraża się tym, że Bieszczady kiedyś przypominały kres kresów, dzikie pola... i ten czas minął.
Ale...Bieszczadom ujęła ludzka działalność surowości i dzikości, lecz nie piękna :)
Szczerze powiem, że odnajduje tamte surowe klimaty na Ukrainie, gdzie człowieka się kilometrami i dniami nie uświadczy, gdzie znowu trzeba dżwigać wszystko na plecach, a ścieżka meandruje i niknie. Gdzie kompas i mapa nie chronią przed zabłądzeniem, nawet starych wygów.
polecam chatkę w Dzembroni na pierwsze wypady ukrainne:)
Poza sezonem Bieszczady powracają do swojej tożsamości, wyglądają pusto i jest chwilami podobny klimat. Unikam gwarnych Bieszczad, lubię się wtopić w te milczące.
I jednak dziś Bieszczady jak dla mnie, to chyba przede wszystkim ludzie, ciekawi i nietuzinkowi.
Nie wiem czy dobrze odpowiedziałem, ale na pewno się teraz bardziej rozumiemy...



Odpowiedz z cytatem