Długi lepiej i trafniej tego nie mogłeś opisać.
Ja paliłem.......... , tak paliłemmmm, ...dzieści lat. Doszedłem w "najlepszych czasach" do 40 i więcej caro i to tych czerwonych,w pewnym momencie pomyślałem, ograniczę i zacznę palić słabsze (te jasno niebieskie ..jak ja to pamiętam), ale to była złuda i oszukiwanie się............... i zacząłem palić jeszcze więcej.
Rzucałem dwa razy, przez te ......dzieści lat.
Za pierwszym ,nie paliłem 2 lata ,a teraz minie o godz. 8 w pierwszy poniedziałek września rok jak nie palę i myślę i mam nadzieję że już nie powrócę do nałogu.
Po pierwszym rzuceniu nauczyłem się , że nie wolno zapalić tego "nawet jednego" , nie możnaaaa .. palacz na odwyku jest jak alkoholik i do końca życia nie wolno już nawet dymka,żeby Cię "skręcało"... to NIEEEE
Marcowy o tym musisz pamiętać .
Nie prawdą jest ,że organizm potrzebuje nikotyny , to są głupie usprawiedliwienia. Palenie to nawyk ... bo się zestresowałem to sobie zapalę ,.... wykonałem dobrą robotę to w nagrodę należy mi się dymek ,.... wypiłem piwko to sobie puszczę dymka itd.
Mimo długoletniego nałogu ,w pewnym momencie stwierdziłem ,że w miejscach w których się nie pali, to człowieka nie ciągnie i może wytrzymać bez dyma nawet kilka godzin i jakoś organizm obchodzi się bez tej trucizny.
Rzucenie palenia to tylko silna wola , to psychika, a nie jakieś tam potrzeby organizmu na nikotynę .Nie potrzeba uzupełniania dawek nikotyny w postaci, gum , plastrów i tym podobnych zastępczych środków.
Po prostu nie palę i tyle .........,
Trzeba na początku o tym rozmawiać z innymi i "chwalić " się zerwaniem z nałogiem , to jest dodatkowa motywacja.
Marcowy życzę Ci powodzenia w postanowieniu i wierzę w Ciebie i Twoją (i swoją ) silną wolę , bo to jest tylko WOLA., zdaje się ???? wolnego człowieka.



Odpowiedz z cytatem