Ej Marcowy, nie stresuj się swym paleniem, znam kilkadziesiąt przypadków namiętnych palaczy, którzy dożyli sędziwego wieku (3-4 paki dziennie). Znałem też ludzi, którzy umierali młodo, nie paląc, nie pijąc, zajadając kiełki itp. Moja Pani pracowała lata na onkologii w Poznaniu, twierdzi z doświadczenia swego, że te wszystkie raki od palenia to częściowo mit ... Gorsze są zanieczyszczenia powietrza przemysłowe i te z rurek wydechowych, o czym wspominają niekiedy organizacje zdrowia... Ale tylko niekiedy. Sama pali z lubością i sporo. Obecny minister zdrowia, o ile jest nim jeszcze, jakieś pajacowanie się odbywa, więc nie wiem, sam pije i pali znaczące ilości trucizn... A propos gum do żucia - nie są skuteczne, jak słyszę od tych, którzy tej metody popróbowali. Natomiast znam przypadek mego sąsiada w firmie, który poddał się jakiejś kuracji w Poznaniu, coś mu zaaplikowali, wsadzili do wanny, po pół godzinie woda była brunatna. Koszt kuracji - 10 paczek Marlboro po starej cenie sprzed kilku lat. Nie pali od kilku lat do dziś, mimo iż palił 3 paki.
Słyszałem też o skutecznej i natychmiastowej metodzie, polegającej na nakłuwaniu jakiejś części ciała - palić się odechciewa, jak pić po Esperalu.
Mnie z kolei do palenia papierosków zniechęcił psujący się rynek - ćmiki po prostu ohydne w smaku od jakiegoś czasu są, a palenie to przyjemność winna być. Przeszedłem na fajkę i tytonie o jakiejś tam jakości, choć dziś nawet amphora czy clan to nie to, co kiedyś, ale z lubością wspominam sporty, extra mocne, te z żółtym paskiem zwłaszcza, caro, carmeny ... i inne. Ech, zapaliłoby się toto.
Pozdro.


Odpowiedz z cytatem