Ja nie palę i też mam problem z uzbieraniem kasy na urlopik.
Co do palenia nigdy nie miałem z nim problemu. A zaczynałem kilka razy, po raz pierwszy w dwunastym roku życia, nastepnie w szkole średniej, potem w Armi. Lecz nigdy mi to nie smakowało i bardzo głupio z petem w ustach się czułem. Może pomógł mi też w tym mój charakter. Jestem oportunistą i lubiałem być inny niż koledzy. A że wszyscy dokoła ćmili, ja tego dla zasady nie robiłem i tak już zostało. Teraz dym mi przeszkadza pod warunkiem, gdy nie piję alkocholu. Wystarczy jedno piwo i przestaje przeszkadzać.
Ale i tak uważam, że palenie szkodzi najmniej palącemu, dużo bardziej biernym palaczom.



Odpowiedz z cytatem