Fasola jeśli wierzysz w bajanie Potockiego o Bieszczadzkich Aniołach to serio prażona kukurydza i miejsce w tłumie dzikiej stonki najpodlejszej kategorii jest w sam raz dla Ciebie. Nie znam osoby która ceniąc sobie to co Bieszczady wyróżnia spośród innych gór akceptuje taki najazd dziczy, bezmyślnej, pijanej do granic możliwości a wszystko organizowane przez ludzi których wyobraźnia kończy się na portretach drukowanych przez NBP, wedle mnie przez ludzi którzy mają te góry w nie większym poważaniu niż przeciętny pijany gówniarz który jakże często tropi węża na okolicznych asfaltach w czasie tego nibyfestiwalu.
W kwestii bycia ubogim duchowo, to Fasolo w istocie trzeba być skrajnie ubogim aby cieszyć się takim chłamem, żenującymi próbami zrobienia czegoś twórczego na scenie. O samym poziomie świadczy choćby fakt, że sdm nie rozpoczyna koncertu punktualnie, tym samym daje do zrozumienia gdzie ma słuchaczy- to co robią potem- to już tylko potwierdzenie sprawy. Gdzie tam dostrzegasz wartość duchową? W przenudnym już "szumieniu" w piosence "czwarta nad ranem"? Współczuję poczucia wartości artystycznej, choć byłoby gorzej jak by Myczkowski ściągnął kolejną podupadającą gwiazdę typu Britnej...
Wszystko to, nie jest krytyką, tylko obiektywnym postrzeganiem rzeczywistości. Obyś i Ty przejrzała na oczy


Odpowiedz z cytatem
