Również ja mimo braku jakiegokolwiek doświadczenia w chodzeniu po Bieszczadach zimą,od ubiegłego roku zacząłem przyjeżdżać często i tak mnie sie to spodobało,że będę jeżdził od pażdziernika do maja. lato sobie opdpuszczę(chyba że wreszcie pobuduję się,ale to tak wtakim miejscu że niewiele osób tam trafi)
W tym roku w nowy rok wybrałem się na Chryszczatą już myślałem że zostanę tam do wiosny,ale doszedłem i wróciłem,a byłem w zacnym towarzystwie spod Jarosławia ,którzy pomagali mnie pokonać tą trasę.Przez czterdzieści lat jeżdziłem latem lub wiosną teraz zdecydowanie lubię jesień zimę i wiosnę i bywa czasami tak że budzę się rano a tu jest powiedzmy -15 stopni mrozu i wtedy naprawdę nie chce się wstać ze śpiwora,ale człek wstaje rozpala kominek i jest cudownie,i dlatego waliłem w Bieszczady kilka razy w miesiącu bywało,że czasmi co tydzień.Bo cóż to jest te 450km.
Kiedy tam czekają na mnie góry i towarzystwo.



Odpowiedz z cytatem
Zakładki