Oj Derty, masz rację, że owa kolejność spożywania trunków powinna być odwrotna.
Przypominam sobie teraz (z wielkim wstydem i skruchą) jeszcze jeden straszny epizod z owego feralnego zabłądzenia (chyba to było w 1992 r.).
Otóż gdy tak sobie wędrowaliśmy z kumplem stokówką do Zatwarnicy i wydawało się nam, iż z niej prawidłowo skręciliśmy i idziemy już do Krywego (w Krywem chcieliśmy przejść most na Sanie i wrócić drogą po prawej stronie Sanu do Rajskiego), spotkaliśmy zagubioną i zmęczoną parę młodych ludzi. Nie mieli mapy, wyglądali na zupełnych nowicjuszy.

Zaczepili nas grzecznie i spytali się o drogę do ... Zatwarnicy.

A my, również b. grzecznie i oczywiście w dobrej wierze skierowaliśmy ich na utwardzoną drogę, która (w czym się zorientowaliśmy jeszcze tego dnia, lecz znacznie później) wiedzie w kierunku ... Smereka (urywa się zresztą gdzieś w puszczy, już na terenie BdPN).
A byli już tacy zmęczeni, gdy z nimi rozmawialiśmy ...

A teraz poważnie. Trunki trunkami (nie było ich za dużo), ale najbardziej winnymi byli kartografowie, którzy wykonali ową mapę. Była to bardzo popularna wówczas mapa turystyczna Bieszczadów, zdaje się jakiegoś wydawnictwa warszawsko - wrocławskiego. Wydana chyba pod koniec lat 80-tych. Zawierała liczne błędy - nie tylko z rejonu Krywego, lecz także okolic Bukowca (tego z parkingiem, przy trasie w głąb worka bieszczadzkiego).

I, Derty, już na zakończenie. Napisałeś:
"(...) Wziąłem mapę bardziej pod światło i bliżej wzroku -to była dziwna, misterna plama, pewnie po jakimś rozlanym kielonku wódy. Tak ślicznie się brud na papierze schromatografował, że wyglądało jak bolszaja góra:) (...)"

Kolega ze studiów opowiadał mi kiedyś, jak podczas służby w SOR (szkole oficerów rezerwy, były niegdyś takie), zauważył, jak żołnierze reperują i regulują (przed transmisją z ważnego meczu) kolorowy telewizor (radziecki rubin albo elektron) w świetlicy.
"Bo, obywatelu podchorąży, obraz jest jakiś zamglony i przyćmiony".
Kolega przyjrzał się, wziął szmatkę i wytarł ekran z kilkumilimetrowej warstwy kurzu.
Od tej pory miał wśród żołnierzy wielkie poszanowanie.