jakies 8 lat temu szlam z duszatyna na chryszczata...szlak sie nagle urwal ale kto by sie tym przejmowal :) po dwoch dniach wyszlismy w woli michowej, nie pamietam przekraczania zadnej asfaltowej drogi pilismy tylko wode z potoku i nie konsumowalismy grzybkow ) nie moge pojac jak to sie stalo... moze nie zauwazylismy idac noca z gasnaca latarka??? juz nigdy (nawet jak sie staralam ) to nie udalo sie nigdzie zgubic tak skutecznie..