a jeszcze raz bardzo skutecznie sie zgubilismy w ukrainskich bieszczadach chcac dotrzec z roztoki do tichego. Byl to tez jeden z niewielu razy kiedy sie udalo zgubic na utwardzonej drodze zaznaczona na mapie droga do tichego tak napawde nie istniala lub istniala jako sciezka wiec podreptalismy prosto do husnego bedac pewnymi ze majaczaca w oddali nam wioska to tichyj..tylko te poloniny byly cos za blisko a ze wioska wyludniona trudno sie bylo dopytac o jej nazwe... konie nie chcialy z nami gadac, ludzie nie dawali oznak zycia lub nawiewali... dobrze ze babuszka w koncu utwierdzila nas do konca w przekonaniu ze tu cos nie gra bo to husne!! z poczatku troche bylismy zli bo przez to ze jedna wiecej gorka wyrosla przed nami , juz nie dalismy rady dotrzec na polonine rowna...ale z perspektywy czasu- wizyta w husnym to byla jedna z wiekszych atrakcji wyjazdu!!!