Hej:)
Obmacałem tę chałupę na Okolu z każdej strony - nie sprawia dobrego wrażenia, wszystko zabite dechami i zakłódkowane. Za nią stoją resztki jakiejś szopy. W pobliskim lasku zwałowisko śmieci, w tym polskich puszek i butelek, śmierdzi i zwabia milion złocisto-zielonych much. Moim zdaniem lepiej podejść na polanę w stronę Bratkowskiej - 15 minut drogi - tam jest po pierwsze dalej od drogi, którą często jeżdżą ciężkie pojazdy, po drugie jest tam woda - źródło Czarnej Cisy, a po trzecie jest kilka wiat w niezłym stanie i miejsce na ognisko dzięki czemu można tam nocować nawet w najgorszą pogodę będąc jednocześnie w niezłej głuszy i mogąc na sucho i w pozycji wyprostowanej połykać jadełko. Na tej polanie za czeskich czasów stała leśniczówka i schronisko.
Pozdrawiam,
Derty
PS: Tu pozwolę sobie zamiecić mały apel:) Do wszystkich użytkowników źródła - jest to cementowa misa, do której kropelkami skapuje sobie wspomniana 'rzeka'. Miejscowy zwyczaj nakazuje pobierać z tej misy wodę za pomocą jakiegoś czystego naczynia, tak, aby nie mącić i nie brudzić. Ukraińscy turyści, których spotkałem na tej polanie, z oburzeniem opowiadali o Polakach, którzy w tej misie z lubością myli tyłki:/ Jak twierdzili, nawet najbardziej nieuświadomiony Ukrainiec czegoś takiego by nie zrobił. Mnie było strasznie głupio i stąd ta uwaga tutaj zamieszczona...


Odpowiedz z cytatem