...ano pokory wobec gór, wobec siebie i wobec tej tragedii...byliście tam, że wiecie co się stało i dlaczego? byliście w tym czasie w górach?...wiecie jaka była pogoda?...każde góry niosą ryzyko takiego wypadku...a co do straży granicznej to nikt za głupim turystą z plecakiem nie będzie łaził po górach skoro on sam zejdzie ze szlaku wprost na pograniczników...bieszczadzkie jary są głęboki i mnogo ich więc nie w każdym jarze, nie za każdym drzewem będzie stał pogranicznik by pilnować, że może akurat jakaś biedna czeczenka z dziećmi na wyczerpaniu tamtendy będzie przechodziła...znała ryzyko i poniosła jego konsekwencje...pewnie - bo mogła zejść do wioski, bo widziała światła, bo przecież ludzie by pomogli ble ble ble ....a d..a, a co powiecie na to, że błądziła bez sensu na stokach, w jarach i możliwe, że nawet nie wiedziała czy jest w Polsce czy może jeszcze na Ukrainie...a może te paprocie miały ogrzać te dzieci bo było zimno?...za chwilę będzie post, że przecież jakiś pracownik parku mógł ją znaleźć i pomóc a nie zrobił tego....jak wyżej więcej pokory Panowie i Panie...chcecie wiedzieć jak i dlaczego? poczekajcie lub sami porozmawiajcie z tą kobietą a nie dyskusje i dywagacje na temat....tyle w tym temacie