Anyczka, widzę że nie śledziłaś informacji o tej tragedii.. pierwszy news na onecie podawał że kobieta sama zeszła z gór do ustrzyk! a nie że na granicy uratowano ją! (chcecie powiedzieć że grupa ludzi (LUDZI!!!) z którą niby szła, pozwoliła by dziewczynki zmarły z wyczerpania? że nie znalazł się nikt kto oddałby swoja koszulę... kromke cheba? no chyba że ja jestem nie z tego swiata... potem w wyniku wielu głosów na temat szczelności granicy zaczęto wybielać sprawę... nawet mówiono że chciała do polski dotrzeć.. do raju... (nie widzicie może związku z wyborami) więc po cholerę jej korony były? okazało sie że mąz i ojciec(?) był tylko sie wrócił... że jemu nic niby nie groziło? a dzieci to co? uchodzcy polityczni? nie mogły razem z nim wrócić? do gułagu by je zesłano? i dzieci też nie są na batrerie że idą... idą... idą.. i nagle... nie to nie reklama energizer... były wcześniejsze ozanki wyczerpania... były narzekania... był płacz... i jeszcze jedna rzecz... nie chcę tu mędrkować.. ale wkurzają mnie posty że to góry.. że kobieta nie wiedziała że pogoda może byc taka czy siaka.. że warunki trudne... kurdę... skąd ona pochodzi? to góralka przez duze "G" z gór przy których bieszczady to pagórki.. i jej wiedza na temat zagrożeń czychających w górach jest większa niż nie jednego zawierającego tutaj głos... i dalej nie rozumie tej tragedii... niestety...
pozdrawiam...
choć oczy pełne łeż......



Odpowiedz z cytatem