Nie rozumiem tego psioczenia na nieudolność polskich pograniczników. Przecież nigdzie nie było powiedziane że ona chodziła przez ileś tam dni po górach PO POLSKIEJ STRONIE. Bardziej prawdopodobne że błądziła po stronie ukraińskiej, tam gdzie szła czy mogła iść jej grupa, a granicę przekroczyła tego feralnego dnia...