Też kupiłam sobie dziś maleństwo bliskie ideału. Pamiętając słowa Barnaby weszłam do sklepu aby tylko obejrzeć sobie plecaki. Miał być deuter cacko. Jest zaś millet hiker. To mój pierwszy plecak górski. Wizualnie taki sobie ale pieruńsko wygodny. Plusy to nieprzemakalny "na jedną kroplę" plus nieprzemakalny pokrowiec (osobna kieszeń,trok łączący go z plecakiem). Wewnątrz jednokomorowy ale ma dużą wewnętrzną kieszeń i mniejszą nieprzemakalną na dokumenty, klucze i komunikator. Jedna boczna kieszeń ze siateczki, jedna duża kieszeń z przodu plecaka z przegródkami. Podpisane troki na czekan i kijki oraz kilkanaście innych troków (jeszcze nie wiem jak mam je wykorzystać). Z tyłu siatka chroniąca plecy z miękkimi poduszeczkami w miejscu styku plecaka z ciałem. Pasy w całości wyłożone są podobnymi poduchami. System nośny pioruńsko wygodny. Max obciążony plecak wprost idealnie dopasował się do sylwetki. Muszę przyznać, że to 22 litrowe maleństwo jest bardzo funkcjonalne i starannie wykonane. Cena też maleńka 199 zł.
PS>
Rozwiązałam problem szorstkich taśm przy rączkach kijków. Sportowe rękawiczki. Takie jak na rower.


Odpowiedz z cytatem