Wojtka Dziubasa nie dane było mi poznać, choć w Bieszczadach nie raz zdarzyło mi się widzieć z kimś z jego rodziny. Niemniej jednak uważam, że jego postawa, jego niezłomna walka o wyswobodzenie turystów-nikotynistów z oków nałogu, walka którą przypłacił własnym życiem, zasługuje na uznanie a tym samym zdecydowanie należałoby wyrychtować mu na Tworylnym pomnik lub chociaż tablicę pamiątkową.
A Józkowy sąsiad? Cóż, na pohybel mu i jemu podobnym!
P.S.
Ja to bardzo lubię czytać takie różne wspomnienia, relacje i temu podobne, więc dzięki Michale za zamieszczenie linka a do innych czytających apel: jeśli udało Wam się wydobyć coś interesującego z przepastnych czeluści internetu to podzielcie się z innymi. Dzięki.


Odpowiedz z cytatem