Całkowicie się zgadzam z Majką. Jak ma się do dyspozycji długi urlop to można pośledzić prognozę i wyruszyć jak nie w pierwszym to w jego drugim tygodniu. Ja w ubiegłym roku w Bieszczadach byłem sam i nie wyobrażam sobie co bym tam robił w przypadku całkowicie kiepskiej pogody. Na szczęście trawiłem na super aurę i dlatego mogłem zauroczyć się tymi górami na tyle, że z wielką przyjemnością w nie wrócę już za niespełna dwa tygodnie. Nie wykluczone, że ponownie wybiorę się sam więc tym bardziej zależy mi na ładnej pogodzie bo nie bardzo wyobrażam sobie samotne spędzanie czasu przy Żubrówce.