Pokaż wyniki od 1 do 10 z 90

Wątek: Bieszczady - jesień 2007

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik Awatar wojtek legionowo
    Na forum od
    01.2005
    Rodem z
    legionowo
    Postów
    369

    Domyślnie Odp: Bieszczady - jesień 2007

    Chyba nie bardzo rozumiem o czym wy rozmawiacie ,ja jadąc w Bieszczady nie zastanawiam sie nad pogodą po prostu jadę a pogoda zawsze jest raz lepsza a drugi raz jeszcze lepsza
    Bo jak np wyjeżdżając z Legionowa pogodę mam super ,a dojeżdżając do Rzeszowa pada więc co mam się wracać, nie ja po prostu jadę dalej
    ja nie jadę w Bieszczady dla pogody ona jest jaka jest.
    Wojtek legionowo

  2. #2

    Domyślnie Odp: Bieszczady - jesień 2007

    Na taki właśnie post czekałam. Jak jedzie się z daleka w ukochane Góry, to nie ważna jest pogoda - bycie TUTAJ, w Bieszczadach, nawet przez trzy dni, nawet przy kiepskiej pogodzie, jest jedną z naszych chwil szczęścia w tym poplątanym życiu. A w takich darowanych przez Los momentach, warto jednak odstawić "żubrówkę", bo napić można się i w Warszawie i na Pojezierzu, ale, przynajmniej dla mnie, Bieszczady to miejsce święte, które, jeśli już się tu jest, należy chłonąć wszystkimi zmysłami, a alkohol niestety to wyklucza. Przytępia zmysły. Nie jestem abstynentką - aby odreagować sięgam po piwo dość często; ale kiedy wreszcie znajdę się w Biesach, żal mi każdej chwili, każdej obserwacji, wrażenia. I właśnie w Bieszczadach nie sięgam po alkohol, a jeśli już to w minimalnych ilościach.
    Czytam na różnych Forach o pijaństwach w Chacie Socjologa i w innych bieszczadzkich miejscach, i mocno się dziwię - po jaką cholerę zalać się w trupa trzeba się akurat w takim miejscu.
    Piszcie lepiej o pogodzie, o Waszych zachwytach.
    Może przyjadę tej jesieni.

  3. #3
    Bieszczadnik
    Na forum od
    10.2007
    Postów
    204

    Domyślnie Odp: Bieszczady - jesień 2007

    Droga Doroto,

    nie trzeba się oburzać, bo picie alkoholu nie jest synonimem, jak napisałaś "zalewania się w trupa" , w każdym razie dla mnie. Jestem prawie abstynentką, prawie, bo na przykład nie odmawiam na szlaku łyka piersiówki od współdrepczących :)

    Jasne - być w Bieszczadzie to już frajda ogromna, z tym, że ja wolę je widzieć, czuć wiatr na twarzy, a gdy leje, to pozostaje tylko widok z okna albo spod kaptura...No i przyjemnośc dreptania też jest troszkę mniejsza.
    Ale przecież ilu ludzi, tyle upodobań.

    W żaden sposób nie ujmując nic przepięknym mgłom nad Lutowiskami, cudnym, ciemnym chmurom nad Wołosatym czy innym bajecznym mrocznym bieszczadzkim klimatom. Dla nich też warto przemierzyć te 200km.

    Pozdrawiam serdecznie!

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Bieszczady Lato 2007
    Przez arizona w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 29-11-2007, 14:23
  2. Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)
    Przez _Mursi_ w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 43
    Ostatni post / autor: 22-11-2007, 01:15
  3. bieszczady 18-19 sierpnia 2007 [foto]
    Przez phantom22 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 28-08-2007, 00:53
  4. Ze Szczecina w Bieszczady w tą niedziele 05.08.2007
    Przez palvch w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 12
    Ostatni post / autor: 02-08-2007, 22:39
  5. Bieszczady na przelomie marca i kwietnia 2007
    Przez BieszczadzkiSkorpion1973 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 7
    Ostatni post / autor: 09-04-2007, 23:31

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •