Dzikie Bieszczady? Wchodzę do lasu, wędruję przez trzy dni i spotykam tylko dzikie zwierzęta. Jeszcze to jest wykonalne.
Dzikie Bieszczady? Wchodzę do lasu, wędruję przez trzy dni i spotykam tylko dzikie zwierzęta. Jeszcze to jest wykonalne.
Mało zdziczałe. Wolę zwierzynę - ta się jeszcze w krzakach zachowała.
dla mnie dzikosc gor mierzy sie dzikoscia dolin (bo ja najbardziej doliny lubie) i nie znaczy ze te doliny musza byc nie zamieszkane... wiele ukrainski wsi ma dla mnie posmak dzikosci mimo osmiuset numerow
Fajne takie doliny - coś, jak Humniska, tyle, że tam nieco więcej numerów i mniej dziko![]()
Pojęcie "dzikie Bieszczady" nie jest do zdefiniowania. Prędzej pasowałoby określenie "zdziczałe", przecież 60 lat temu to były bardzo gęsto zamieszkałe tereny. Nie były to nigdy tereny zbyt bogate, ale takie było prawie całe wojewodztwa lwowskie i malopolskie. A co do samej przyrody - same lasy w tamtych czasach były intensywniej eksploatowane niż w jakimkolwiek okresie w ostatnich 60 latach. Od mniej wiecej 20 lat w Bieszczadach tak naprawdę za dużo się nie zmieniło. To co już wtedy istniało zostało "unowocześnione" i trochę rozbudowane. Oczywiście można dyskutować o szczegółach, ale po co ? Tak naprawdę istotne zmiany nastapiłyby gdyby zmieniła sie koncepcja zagospodarowania tamtych terenow po przez np. budowe wyciągu na Jasło.
Pozdrawiam
naive
Dzikie góry...hmmm...
- odludne tu i tam,
- bez cisnących się na każdym kroku oznak tzw cywilizacji technicznej,
- bez smogu,
- bez kilometrowych szeregów sraczy,
- bez parkujących stadami aut,
- bez ogrodzeń quasi pałacowych, bramiszcz kutych, zieleni wiejsko-miejskiej nieudolnie naśladującej francuskie ogrody,
- bez osiedli ciągnących się 'zawojowato' całymi dolinami
- bez miast z budowlami-monstrami
Góryy pełne rzadkich zwierząt i roślin, bogate w naturalne formy terenu, ślady powodzi, obrywów skał, osuwiska, z potokami wypełnionymi głazowiskami, obrośniętymi łęgiem, olsem, z bagienkami, z myszołowem krążącym powoli nad głową, gdy prowadzi się spokojną rozmowę w małej osadzie nad potokiem. Dużo by mówić...
Bieszczady jeszcze takie są,
Pozdrawiam,
Derty
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
Hej:)
Buba- gdybyś poszła na Młynarze, do Kaczej, na grań Hrubego lub Baszt, to byś nagle poczuła szaloną dzikość Tatr. One są wciąż dzikie i groźne. Problem polega na tym, że nawet taternikom ogranicza się dostęp do tej dzikości. Dlatego się stamtąd wyniosłem, bo dzikość w Tatrach stała się ciasteczkiem za szybą... A w dodatku ja, kurde, musiałem się pchać przez dziki tłum, aby zerknąć na nie:P To tyle.
Pozdrawiam,
Derty
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
Derty,zawsze były ograniczenie(może przed wojną było inaczej)i to takie,ze taterników łapano i zamykano na kilka godzin a nawet dni.Teraz do się dogadać ze strażnikami i myśle,ze nie jest tak źle,ja przynajmniej nie trafiłem jeszcze na niemiłe słuzby zarówno graniczne jak i strażników parku,wiec moim zdaniem jest całkiem znosnie.A co do dzikosci to tez jestem optymistą,jeszcze jest jej na tyle.Pozdrawiam.
Hej:)
Przed wojną nie było ograniczeń, a w dodatku można było np sobie hycnąć przez Gładką na Zawory i w rzeczone doliny liptowskie zanurzyć się bez przeszkód. Teraz TANAP ogranicza dostęp do szczytów, Horska Sluzba łapie, od jesieni do wiosny zakaz łażenia dla turystów po słowackiej części jest utrzymywany, starodawnej konwencji turystycznej nie ma, a Schengen wchodzi i wchodzi, aż wreszcie się coś rypnie i na koniec nie wejdzie;/
Ale wrócić by trza w Bieszczady - kiedyś rozmawiałem z członkiem delegacji niemieckiej w naszej firmie i okazało się, że w jego mieście, za jego m.in. sprawą, rośnie bardzo powoli krąg wiernych wielbicieli Bieszczad. 'These mountains are so wild, absolutely!' powtarzał kilka razy z wyrazem dzikości w oczach:D Nie zdążyłem go jednak odpytać o rejony, w których bywał...szkoda, bo warto byłoby sobie dokładniej określić skalę odczuwania tytułowej dzikości:)
Pozdrawiam,
Derty
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)