Dzikie góry...hmmm...
- odludne tu i tam,
- bez cisnących się na każdym kroku oznak tzw cywilizacji technicznej,
- bez smogu,
- bez kilometrowych szeregów sraczy,
- bez parkujących stadami aut,
- bez ogrodzeń quasi pałacowych, bramiszcz kutych, zieleni wiejsko-miejskiej nieudolnie naśladującej francuskie ogrody,
- bez osiedli ciągnących się 'zawojowato' całymi dolinami
- bez miast z budowlami-monstrami


Góryy pełne rzadkich zwierząt i roślin, bogate w naturalne formy terenu, ślady powodzi, obrywów skał, osuwiska, z potokami wypełnionymi głazowiskami, obrośniętymi łęgiem, olsem, z bagienkami, z myszołowem krążącym powoli nad głową, gdy prowadzi się spokojną rozmowę w małej osadzie nad potokiem. Dużo by mówić...

Bieszczady jeszcze takie są,
Pozdrawiam,
Derty