Ostatnio dzikość Bieszczadów odczułam na pokładzie statku Tramp. Płynęliśmy o 9 rano, było pochmurno, zimno, woda i niebo stalowosine. Stanęłam na dziobie i byłam tylko ja, woda i niebo. Cudowne uczucie samotności ale nie osamotnienia.
Ostatnio dzikość Bieszczadów odczułam na pokładzie statku Tramp. Płynęliśmy o 9 rano, było pochmurno, zimno, woda i niebo stalowosine. Stanęłam na dziobie i byłam tylko ja, woda i niebo. Cudowne uczucie samotności ale nie osamotnienia.
...a nuciłaś sobie wątek z Titanica?
..jak wygladają okolice Soliny teraz?.. nei byłem kilka lat właściwie... mnogo ludu?..cz spokój już?
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)