Nie muszę pytać, bo umiem.
Ale dodatkowo używam przy tym szmatki (takiej kuchennej gąbkowej) oraz zimnej wody z kranu (lub z innego źródła, np. własnej butelki PET)
Po prostu mydlę się prawie "na sucho" przy pomocy szmatki i tejże zimnej wody a potem w ciągu 1 min. tylko spłukuję.
Jadąc w góry na dłużej, kiedy spodziewam się, że będą biwaki gdzie nie można się porządnie umyć zawsze zabieram ze sobą chusteczki niemowlęce. Obecnie są już robione takie papierowe, które można potem wrzucić do napotkanej ubikacji. Zanim zejdę "w doliny" noszę je sobą po kilka dni w specjalnym woreczku, a potem wyrzucam do kosza, lub partiami do ubikacji.
Do umycia się w całości wystarczą 2-3 chusteczki. Oczywiście nie jest to to samo co normalne mycie, tak że po 3-4 dniach odczuwam ogromną potrzebną kąpieli.
Dla mnie najgorsze jest niemycie włosów. Normalnie myję codziennie, tak że w warunkach górskich już po 3-4 dniach bez mycia włosów czuję się bardzo źle. Noszę wtedy apaszkę całkiem zasłaniająca włosy.
Pozdrowienia
Basia



Odpowiedz z cytatem