Usłyszane na szlaku:
Połonina Wetlińska, "trawka" niedaleko Chatki, siedzi tam sobie, wypoczywająca po trudach nocnych, młodzież szkolna. Wynudzona maksymalnie koniecznością podziwiania widoków, słuchająca muzyki lub namiętnie korzystająca z telefonów komórkowych. /A my jak te łosie, siedzimy obok, czekając na jedyną może okazje obejrzenia ćwiczeń w lądowaniu śmigłowca ratunkowego przed Chatką/. Sęk w tym, że po zasłyszanej wypowiedzi można było samemu skorzystać z tego szybkiego transportu w inny rejon...
"EEE no cześć tato, cooooo?
- taaaak, noooo wiesz...
-ja, nie ja to się okropnie czujeeeeee
/w tle: no powiedz ojcu co robiłaś w nocy, śmiechy/
- bo wiesz, weszliśmy dziś na te Bieszczady, koszmar
myślałam, że zemdleje po drodze, naprawdę mało nie zemdlałam /w tle: efekty nocy, hi hi hi/
- wiesz po jakich skałach kazali nam chodzić...."
Nasza koleżanka, która była pierwszy raz w Bieszczadach i w ogóle pierwszy raz w górach, po tym tekście sama użyła zwrotu "stonka". To ma jakieś naturalne konotacje, moim skromnym zdaniem.


Odpowiedz z cytatem