Ze trzy lata temu byłam na integracji w Karpaczu .
W którymś tam punkcie programu było zdobycie Śnieżki ( w formie wyciągowej )
i oczywiście mus przewodnik jako że grupa dość liczna .
Było to tak
– co najmniej połowa grupy z ciężkim kacem mało zainteresowana czymkolwiek, podejrzewam że można by ich równie dobrze wysłać na Saharę i różnicy by nie zauważyli
- cześć zdecydowana wjechać i zjechać , bo przed obiadem trzeba by na tor saneczkowy wpaść
- 5/6 w obuwiu typu „ pochodna klapek „
- sporo „ biurowców z zerową kondycją co to by nawet i zeszli ale nie będą próbować
- przewodnik w sumie fajny facet któremu się wcale nie dziwie że szybko chciał swoje
„ odbębnić „ i mieć grupę z głowy
- na dół zlazło z 8 osób na 60 tych co to zdobyli „ szczyt” ( głównie wyciągu )
Moim zdaniem nie istnieje coś takiego jak : turystyka integracyjna, biznesowa, konferencje ( o czym piszesze Lucyna ) .
To nie turystyka to wyjazdy raczej rozrywkowe czy wypoczynkowe których uczestnicy
nie zawsze się orientują gdzie ich zawieziono i którym jest to totalnie obojętne .
Zapłacili za nich , jest okazja to się jedzie , a że w jakimś tam punkcie jest przewodnik
i jakaś wycieczka to też się w tym bierze udział bo i czemu nie? skoro ktoś za to zapłacił .
Oczywiście nie mówię że dotyczy to wszystkich uczestników tych zjazdów , sama byłam na konferencji w zeszłym tygodniu – udało mi się zwiedzić Powązki , bez przewodnika
aczkolwiek z paroma innymi osobami .
A tu mam pytanie do Lucyny – mianowicie jaki procent Twoich klientów stanowią turyści indywidualni ?
A i jeszcze mi się przypomniało są najróżniejsze wycieczki organizowane – przez np. kościoły , organizacje , gminy jakieś tam kółka i tu faktycznie ludziska śpieszą się zaliczają olbrzymie obszary i bez przewodnika się nie obędzie – tych bym jednak stonką nie nazwała ( mam na myśli uczestników ) .
Dla mnie nie ma różnicy do jakiego lasu mnie zawiozą podchody w każdym lesie takie same , strzelanie z łuku czy bujanie się na linie też mi obojętne w jakim lesie .
Mogę sobie szybować , mogę też pontonować i w ogóle wszystko se mogę , a jeśli ktoś za mnie zapłaci to nawet i jeszcze więcej mogę i całkiem mi to obojętne gdzie mnie zawiezie
byle by często zawoził .


Odpowiedz z cytatem