Taaa, mi się też zdarzyło, w tym roku.
W przepięknym miejscu w Górach Apuszeni w rezerwacie "Twierdza Ponoru" niewielka (około 8-osobowa) grupa Węgrów właśnie "stonki" bo innego określenia na prawdę nie potrafię tu użyć.
Śmieją się i głośno krzyczą, jedna z kobiet ze śmiechem wymachuje butelką typu PET i wrzuca ją obok ścieżki ale w miejsce takie ze nie bardzo da się ją wydostać (gwałtowny spad, a poniżej podcięte skałami zbocze)
Na zwróconą uwagę reagują śmiechem.
Tak się zdenerwowałam że sklęłam ich po Polsku najgorszymi wyrazami "k... wy pier... h ..." i tak dalej.
Niestety przyrodzie nic to nie dało, oni też pewnie nie zrozumieli, ale przynajmniej mi ulżyło.
Pozdrowienia
Basia



Odpowiedz z cytatem