Dzisiaj w pyrlandii od rana piekna pogoda. Razem z lepszą połową postanowiliśmy wybrać się na poszukiwanie śladów jesieni. Widać jak nieśmiało jesień zaczyna pukać do drzwi. Łąki zaczynają zabarwiać się na złoto-rude barwy, korony drzew z dojrzałej zieleni przebarwiają się na rudo, złoto, czerwono i żółto. Nieśmiało zaczynają kolorowe liście spadać z koron drzew. Spacer był nad wyraz przyjemny. Cisza i spokój brak ludzi czysta przyjemność. Maszerując po nadwarciańskich łęgach wspominaliśmy wczorajsze pyrlandzkie spotkanie które zaszczycili swoją obecnością goście z wybrzeża. Spacer przebiegał bardzo miło aż do chwili gdy chaszczując wyszliśmy na lochę z młodymi. Nie wiem czy ona a może my byliśmy bardziej przestraszeni. Jeszcze z tak bliska nie widziałem żyjącego wolno dzika. Mimo tego, że dzik gdzieś zniknąl świadomość jego obecności i chyba zdrowy rozsądek nakazał nam wykonać strategiczny odwrót. Miło było wykorzystać tak piękny dzień na udany spacer po pyrlandii. A na koniec kilka fotek.

10.jpg1.jpg3.jpg8.jpg6.jpg4.jpg2.jpg5.jpg7.jpg9.jpg