Plany na długi wekend były ogromne. Już na koncercie "W górach jest wszystko co kocham" z Bertrandem zaczeliśmy przemyśliwać wspólną włóczęgę po pyrlandzkiej ziemi. Ambitnie zabrałem się za planowanie i wymyśliłem - jedziemy do PN Ujście Warty. Ale najpierw Bertrand zadzwonił, że Jemu i Renatce zdrowie odmówiło posłuszeństwa. W sobotę moja lepsza połowa też zachorzała. Wielkie plany i została z nich tylko wielka kupa. Ale wekend był na tyle długi, że nie mogłem sobie odmówić przyjemności wypadu chociażby w najbliższą okolicę. Pojechałem do Rogalińskiego Parku Krajobrazowego. Ludzi na lekarstwo, cisza i przyjemność obcowania z przyrodą. Nawet przenikliwe zimno nie było w stanie zepsuć uroków obcowania z wiosną. Spacerując po pyrlandii już oczami wyobraźni widziałem siebie z lepszą połową na bieszczadzkich szlakach (nie wspomnę o KIMB-ie). Lepsza połowa uświadomiła mi, że to tylko (albo jeszcze) dwa tygodnie do wyjazdu. I na koniec kilka fotek
1.jpg2.jpg3.jpg10.jpg9.jpg8.jpg5.jpg4.jpg7.jpg11.jpg