Gdzie myszy Popiela zjadły.
Ostatni wekend w pyrlandii przed wyjazdem w bieski. Przygotowania do wyjazdu na ukończeniu. Pogoda marzenie. Szkoda marnować czas na siedzenie w domu. Odpalamy rydwan i z lepszą połową naprzód przed siebie. Uciekamy z miasta bo tu istne szaleństwo, z jednej strony dzień dziecka w zoo z drugiej loty red bull na Malcie. Korki niemożebne. Jedziemy szlakiem piastowski do Kruszwicy. Chcemy sprawdzić czy myszy jeszcze tam grasują. Na miejscu okazuje się, że są dodatkowe atrakcje odbywają się właśnie regaty wioślarskie. Wspinamy się na mysią wieżę, ale myszy ani śladu, chyba ta legenda to jakaś ściema? Ale z wieży widoki na Gopło wspaniałe. Trzeba się spieszyć aby podziwiać te widoki, bo jak kopalnia Konin zacznie kopać odkrywkę to jezioro może zniknąć i co będzie z legendą o początkach naszej państwowości?? Chętni mogą skorzystać z rejsu po jeziorze, niezła atrakcja szczególnie dla dzieci. Zaliczamy lody i kierujemy się spowrotem do Poznania. Po drodze odwiedzamy rezerwat Promno. W Pobiedziskach odbijamy na Kostrzyn i uważnie wypatrujemy drogi do lasu którą dojedziemy do parkingu. W rezerwacie możemy poczuć się przez chwilę jak w bieskach bo jeziorko Brzostek troszeczkę przypomina jeziorka Duszatyńskie. Miły relaks w lesie. Cisza spokój i niewielu turystów na oznakowanych szlakach. Ale ciało daje znać o sobie, żołądek dopomina się o posiłek. Wracamy do domu. Teraz już tylko przed nami droga na wschód, churaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!
Jeszcze tylko kilka fotek, może zachęcą Was do odwiedzenia tych miejsc.
Pozdrawiam
Marek
PS. Macie teraz spokój przez kilka tygodni, nie będę Was zanudzał urokami pyrlandii.


Odpowiedz z cytatem