Poruszyłem ten temat w rozmowie z miejscowym myśliwym z Kielczawy. Twierdzi, że Lasy zadecydowały o podaniu do publicznej wiadomości zaniżonych danych, bo zwierza jest dużo więcej, a wilk praktycznie kwalifikuje się do odstrzału i nie ma się nad nim co litować. Strachu przed człowiekiem już nie wykazuje. Pieczesz kiełbaski, z lasu wychodzą dwa i siadają w bezpiecznej odległości, a reszta zostaje niewidoczna. Leśniczy bije plomby w w kloce, pomocnik ostrzega go o podchodzącym z tyłu wilku. wilk niespeszony po prostu udaje że go to nie dotyczy i zmienia kierunek a za nim reszta kolegów trzymająca się w pewnej odległości.
Cave canem. Nastoletnie dzieciaki sam na sam z tą hołotą nie mają żadnych szans... Nad Mchawa obgryziony sarni badyl z resztkami skóry, wywleczony w łąkę, to samo parę km dalej.
Slady misia widziałem w zeszłem tygodniu pod Bałandą, tam idzie obecnie potężna zrywka, rozjechane wszystko. Slad w świeżej glinie po przejezdzie Farmera, czy tam LKT...
IMHO ile jest niedźwiedzia to my się tego tak naprawdę nigdy nie dowiemy. Ale robi się tego wszystkiego nieco za dużo.
Gdyby nie to, że obecnie mało kto wypasa na łąkach cokolwiek, bo zarzucono hodowlę bydełka, to byłyby takie same jatki jak te opisywane w książce "Bieszczady w PRL" Potaczały...
Natomiast podobno zaczynają wracać węże, w tym żmija. Co nie pozostaje bez znaczenia, bo zauważyłem plagę gryzonia w lesie. Nie wiem jakim cudem po ciężkiej zimie tyle tego wychodzi. Są takie miejsca, że mysz czy nornicę widać co kilka metrów. Plus te które zdechły z zimna w ostatnich dniach.
Kierowcy mogą liczyć w tym roku na pogryzione kabelki...



Odpowiedz z cytatem