Wracaliśmy już inną drogą sądząc że będzie łatwiejsza. Cały czas padał deszcz, doszliśmy do pierwszego brodu. W lecie nie byłoby problemu można go przejść na bosaka, ale teraz zimno, październik, pada deszcz. Pierwszy ściągnął buty mój mąż my jeszcze nie przekonani, ale czego się nie robi aby szybciej być w ciepłym samochodzie. Chcąc nie chcąc tez poszliśmy w jego ślady. Pierwsze spotkanie z wodą brrrrrr, ale czy jesteśmy chorzy, mamy katar ,nieee. Chociaż niektórzy mogliby powiedzieć że z głowami coś nie tak. Deszcz lał strasznie. w strugach deszczu dojechaliśmy do Ustrzyk Górnych.
Dzień II-pogoda nadal niepewna Połonina Caryńska odpada, nie chcąc tracić czasu ruszamy na Rozsypaniec. Trasa po asfalcie więc nie będzie ślisko. Droga z Wołosatego nadal dziurawa jak ser. Chwilami są przebłyski słońca, widoki wspaniałe wszystko kolorowe. Dochodzimy na Rozsypaniec nic nie widać , mgła , mgła. Ale warto było w drodze powrotnej słońce. Następny dzień to już niestety wyjazd , chcieliśmy zajechać do Łopiennika zobaczyć cerkiew akurat wtedy był odpust ale pogoda nie pozwoliła na to. W drodze powrotnej podziwialiśmy jedynie widoki z samochodu, powalały z nóg. Już planujemy wyjazd w Biesy w przyszłym roku na dłuższy okres czasu, nie na dwa dni tylko tak jak 4 lata temu na dwa tygodnie. W te góry się wraca.Na naszej kwaterze nocowało małżeństwo, które jeździ w góry od 35 lat sami byli już po 60-tce, i cały czas ich ciągnie w góry. My też kochamy góry nie wyobrażamy sobie wakacji bez gór, szczególnie lubimy Beskidy.W tym roku byliśmy w Skawicy blisko Zawoii, weszliśmy na Babią Górę, ubiegły rok to po raz kolejny Wisła, Barania Góra, Czantoria, Stożek itp. wcześniej Gorce i tak można by bez końc[IMG]file:///D:/Documents%20and%20Settings/Taranowski%20Bartek/Pulpit/DSC00149.JPG[/IMG]a. [IMG]file:///D:/Documents%20and%20Settings/Taranowski%20Bartek/Pulpit/DSC00149.JPG[/IMG]Może kiedyś spotkamy sie na szlaku[IMG]file:///D:/Documents%20and%20Settings/Taranowski%20Bartek/Pulpit/DSC00149.JPG[/IMG]
![]()


Odpowiedz z cytatem