Strona 2 z 5 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 44

Wątek: Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)

  1. #11
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2007
    Postów
    28

    Domyślnie Odp: Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)

    Zgodnie z obietnicą piszę kilka słów: zawsze chcieliśmy pojechać w Bieszczady jesienią-kolory. W ubiegłym roku wyjazd nie doszedł do skutku-choroba mojego taty. W tym roku postanowiliśmy pojechać żeby się miało walić i palić.Przed każdym wyjazdem jako że jest nas 11 osób- odprawa tzn. co kto bierze, gdzie będziemy łazić. Wyjechaliśmy bardzo wcześnie o 5 rano pogoda niepewna. Jedziemy na Jeziorka Duszatyńskie. Chcieliśmy tam dojść od strony Komańczy niestety znaki zakazu, i błoto uniemożliwiło nam to. Nie daliśmy za wygraną pojechaliśmy od strony Mikowa i znaną nam trasą z wcześniejszych wypraw ruszyliśmy po torowisku. Pogoda była nadal niepewna, cały czas zbierało się na deszcz.Było ciężko droga strasznie zarośnięta, krzaki, krzaki, i jeszcze raz krzaki ale nie dawaliśmy za wygraną, cały czas mieliśmy przed oczami wspaniałe widoki Jeziorek z poprzedniej wyprawy. Po zejściu z torowiska zaczął padać deszcz. Nie chcieliśmy ryzykować ponieważ droga nawet w czasie suszy jest śliska nie mówiąc jak wygląda w czasie deszczu.Nie było innego wyjścia musieliśmy zawróci.cdn

  2. #12
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2007
    Postów
    28

    Domyślnie Odp: Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)

    Wracaliśmy już inną drogą sądząc że będzie łatwiejsza. Cały czas padał deszcz, doszliśmy do pierwszego brodu. W lecie nie byłoby problemu można go przejść na bosaka, ale teraz zimno, październik, pada deszcz. Pierwszy ściągnął buty mój mąż my jeszcze nie przekonani, ale czego się nie robi aby szybciej być w ciepłym samochodzie. Chcąc nie chcąc tez poszliśmy w jego ślady. Pierwsze spotkanie z wodą brrrrrr, ale czy jesteśmy chorzy, mamy katar ,nieee. Chociaż niektórzy mogliby powiedzieć że z głowami coś nie tak. Deszcz lał strasznie. w strugach deszczu dojechaliśmy do Ustrzyk Górnych.
    Dzień II-pogoda nadal niepewna Połonina Caryńska odpada, nie chcąc tracić czasu ruszamy na Rozsypaniec. Trasa po asfalcie więc nie będzie ślisko. Droga z Wołosatego nadal dziurawa jak ser. Chwilami są przebłyski słońca, widoki wspaniałe wszystko kolorowe. Dochodzimy na Rozsypaniec nic nie widać , mgła , mgła. Ale warto było w drodze powrotnej słońce. Następny dzień to już niestety wyjazd , chcieliśmy zajechać do Łopiennika zobaczyć cerkiew akurat wtedy był odpust ale pogoda nie pozwoliła na to. W drodze powrotnej podziwialiśmy jedynie widoki z samochodu, powalały z nóg. Już planujemy wyjazd w Biesy w przyszłym roku na dłuższy okres czasu, nie na dwa dni tylko tak jak 4 lata temu na dwa tygodnie. W te góry się wraca.Na naszej kwaterze nocowało małżeństwo, które jeździ w góry od 35 lat sami byli już po 60-tce, i cały czas ich ciągnie w góry. My też kochamy góry nie wyobrażamy sobie wakacji bez gór, szczególnie lubimy Beskidy.W tym roku byliśmy w Skawicy blisko Zawoii, weszliśmy na Babią Górę, ubiegły rok to po raz kolejny Wisła, Barania Góra, Czantoria, Stożek itp. wcześniej Gorce i tak można by bez końc[IMG]file:///D:/Documents%20and%20Settings/Taranowski%20Bartek/Pulpit/DSC00149.JPG[/IMG]a. [IMG]file:///D:/Documents%20and%20Settings/Taranowski%20Bartek/Pulpit/DSC00149.JPG[/IMG]Może kiedyś spotkamy sie na szlaku[IMG]file:///D:/Documents%20and%20Settings/Taranowski%20Bartek/Pulpit/DSC00149.JPG[/IMG]

  3. #13
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2007
    Postów
    28

    Domyślnie Odp: Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)

    Wracaliśmy już inną drogą sądząc że będzie łatwiejsza. Cały czas padał deszcz, doszliśmy do pierwszego brodu. W lecie nie byłoby problemu można go przejść na bosaka, ale teraz zimno, październik, pada deszcz. Pierwszy ściągnął buty mój mąż my jeszcze nie przekonani, ale czego się nie robi aby szybciej być w ciepłym samochodzie. Chcąc nie chcąc tez poszliśmy w jego ślady. Pierwsze spotkanie z wodą brrrrrr, ale czy jesteśmy chorzy, mamy katar ,nieee. Chociaż niektórzy mogliby powiedzieć że z głowami coś nie tak. Deszcz lał strasznie. w strugach deszczu dojechaliśmy do Ustrzyk Górnych.
    Dzień II-pogoda nadal niepewna Połonina Caryńska odpada, nie chcąc tracić czasu ruszamy na Rozsypaniec. Trasa po asfalcie więc nie będzie ślisko. Droga z Wołosatego nadal dziurawa jak ser. Chwilami są przebłyski słońca, widoki wspaniałe wszystko kolorowe. Dochodzimy na Rozsypaniec nic nie widać , mgła , mgła. Ale warto było w drodze powrotnej słońce. Następny dzień to już niestety wyjazd , chcieliśmy zajechać do Łopiennika zobaczyć cerkiew akurat wtedy był odpust ale pogoda nie pozwoliła na to. W drodze powrotnej podziwialiśmy jedynie widoki z samochodu, powalały z nóg. Już planujemy wyjazd w Biesy w przyszłym roku na dłuższy okres czasu, nie na dwa dni tylko tak jak 4 lata temu na dwa tygodnie. W te góry się wraca.Na naszej kwaterze nocowało małżeństwo, które jeździ w góry od 35 lat sami byli już po 60-tce, i cały czas ich ciągnie w góry. My też kochamy góry nie wyobrażamy sobie wakacji bez gór, szczególnie lubimy Beskidy.W tym roku byliśmy w Skawicy blisko Zawoii, weszliśmy na Babią Górę, ubiegły rok to po raz kolejny Wisła, Barania Góra, Czantoria, Stożek itp. wcześniej Gorce i tak można by bez końc[IMG]file:///D:/Documents%20and%20Settings/Taranowski%20Bartek/Pulpit/DSC00149.JPG[/IMG]a. [IMG]file:///D:/Documents%20and%20Settings/Taranowski%20Bartek/Pulpit/DSC00149.JPG[/IMG]Może kiedyś spotkamy sie na szlaku[IMG]file:///D:/Documents%20and%20Settings/Taranowski%20Bartek/Pulpit/DSC00149.JPG[/IMG]
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  4. #14
    Bieszczadnik Awatar _Mursi_
    Na forum od
    06.2007
    Rodem z
    stolica
    Postów
    36

    Domyślnie Odp: Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)

    Cytat Zamieszczone przez Groszek Zobacz posta
    (...) Dzień II-pogoda nadal niepewna Połonina Caryńska odpada, nie chcąc tracić czasu ruszamy na Rozsypaniec.
    (...)
    Może kiedyś spotkamy sie na szlaku
    Ależ kolory! Mam fotki Rozsypańca z końca sierpnia - jedną wrzucam poniżej, a więcej dołożę, jak w swoim opowiadaniu dojdę do tego momentu

    Niewykluczone, że się kiedyś spotkamy na szlaku :) Nasze wyprawy baaardzo ogranicza czas urlopu, ale szanse są spore :)
    Też uwielbiam spokój Gorców i dzikość Beskidu Niskiego, tam jest niesamowity klimat, a trasy wydają się ciut zapomniane... Z resztą nie ma co robić jakiś ratingów, po prostu góry są piękne!
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  5. #15
    Bieszczadnik Awatar _Mursi_
    Na forum od
    06.2007
    Rodem z
    stolica
    Postów
    36

    Domyślnie Odp: Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)

    5. Fereczata – Okrąglik – Kurników Beskid – Płasza – Dziurkowiec – Rabia Skała – Paportna – Jawornik.

    Opis tej trasy brzmiał dla nas bardzo zachęcająco, toteż - będąc już odpowiednio rozruszani – zdecydowaliśmy, że najwyższa pora się w nią udać. Słoneczny dzień, wyruszyliśmy czerwonym szlakiem - tuż przy sklepiku spożywczym w Smereku.

    Na początku ciut monotonnie idzie się drogą szutrową, mijając ostatnie zabudowania Smereka. Od samego początku dziwi nas niemal całkowity brak ludzi – totalnie inny świat, niż widzieliśmy dotąd. W końcu docieramy do skraju lasu, stąd nieco wspinaczki w błogim cieniu. Tak docieramy do poprzecznej drogi – podobno niegdyś biegła tędy kolejka wąskotorowa. Skręcamy w lewo, idziemy nią kilka minut, za zakrętem skręcamy w prawo w las, odtąd czeka nas momentami dość strome podejście. Tu wreszcie zaczynam czuć klimat gór... W końcu docieramy do Fereczatej i musimy zrobić sobie mały postój – widoki są tak niesamowite, że wręcz każą nam się zatrzymać! Dopiero tutaj spotykamy dwie osoby – będziemy z nimi jeszcze kilkakrotnie mijać się na szlaku tego dnia. Schodzimy dość ostro w dół. Zaskakuje mnie olbrzymia ilosć jaszczurek, które przy tej pogodzie chętnie wygrzewają się na nasłonecznionej, wyeksponowanej ścieżce. Wprawdzie gdy się zbliżamy, czmychają w trawę, ale kilkakrotnie muszę uważać, by jakiejś nie zdeptać.

    Gdy podchodzimy pod Okrąglik, wydaje mi się, że słyszę rżenie konia. Gdy już niemal jestem pewien, że się przesłyszałem, nagle wyłania się dwóch jeźdźców. Iście westernowy obrazek, od razu przypominają mi się historyjki o bieszczadzkich kowbojach... Idziemy dalej i niebawem docieramy do granicy polsko-słowackiej. Tu rozstajemy się z czerwonym szlakiem i, skręciwszy w lewo, maszerujemy odtąd niebieskim. Po drodze sporo widoków, przede wszystkim jednak idzie się pięknym lasem. Gdy dochodzimy do ostatnich drzew, widzimy jakąś psią budę (skąd się u licha tu wzięła?).

    Wkrótce osiągamy Płaszę, widok stąd jest po prostu bajeczny. Wokół nas olbrzymia połonina, wspaniale widać okoliczne pasma, po słowackiej stronie rozciąga się Národná Prirodná Rezervácia. Błogi spokój i bezludzie – jeśli nie liczyć znajomej pary, z którą znów się mijamy i pozdrawiamy. W końcu wstajemy, po jakimś czasie idziemy przez częściowo zalesiony teren, w końcu dochodzimy do siodełka pod Dziurkowcem. Dopiero tutaj widzimy kilkanaście osób. Pomału daje się nam we znaki zmęczenie, mobilizujemy więc siły i wchodzimy na Dziurkowiec, a niedługo później – na Rabią Skałę. Tu odbijamy zielonym szlakiem w lewo i kierujemy się na Paportną. Znów bardzo ładne przejście, częściowo lasem, częściowo przez malownicze łąki. W pewnym momencie mam złudzenie deja vu – kilka minut temu szliśmy przez niemal identyczny teren... A może to już rzeczywiście zmęczenie?

    W końcu osiągamy Jawornik i odtąd podążamy żółtym szlakiem (druga strona „wczorajszego” żółtego szlaku), by zejść do Starego Sioła. Nie wiem, jak często ktoś tędy chodzi, ale zejście dostarcza nam niemało atrakcji – droga ma olbrzymie koleiny, które po ostatnich deszczach zmieniły się w wielkie fałdy błota. W tej sytuacji wchodzimy do lasu i odtąd idziemy wśród drzew. Co pewien czas drapią nas gałęzie, a z twarzy zdejmujemy pajęczyny. W końcu wychodzimy z lasu i pomału dochodzimy do Sioła, mijając jeszcze po drodze stare tory kolejki wąskotorowej, malutki potoczek oraz gigantycznych rozmiarów kałużę. Stąd maszerujemy już obwodnicą do Smereka, gdzie zamykamy pętlę...

    Piękna trasa, bardzo widokowa i klimatyczna, rzadko uczęszczana przez turystów. To właśnie tego dnia tak na prawdę spodobały mi się Bieszczady

    c.d.n.

    Zdjątka:
    1. Opuszczając ostatnie zabudowania Smereka...
    2 i 3. – Fereczata.
    4. Zabawa w chowanego ;-)
    5 i 6. Podchodząc na Okrąglik...
    7 i 8. Widoki z Płaszy.
    9. Siodełko pod Dziurkowcem.
    10. Widok z Dziurkowca.
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  6. #16
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2007
    Postów
    28

    Domyślnie Odp: Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)

    Nasze wyjazdy ogranicza nie tylko urlop, ale i dziecko które jest na etapie szkoły (gimnazjum). Jak był mniejszy jeździliśmy przed sezonem albo po. Teraz musimy dostosować urlop do dzieci, których jest w naszej grupie 5. I do nas osób pracujących, konieczność uzgodnień urlopów zaczynamy bardzo wcześnie, aby ustalić dogodny termin dla wszystkich 6 osób. Czasami bywa bardzo ciężko. .

  7. #17
    Bieszczadnik Awatar _Mursi_
    Na forum od
    06.2007
    Rodem z
    stolica
    Postów
    36

    Domyślnie Odp: Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)

    Ech, czas mnie trochę ogranicza (to już nie wakacje ), ale coś tam udało mi się skrobnąć :)

    ======================================

    6. Rezerwat „Sine Wiry”

    Dla urozmaicenia naszych wojaży postanowiliśmy pożyczyć rowery górskie i śmignąć na nich w jakąś urokliwą traskę. Rowery można wypożyczyć w ośrodku wypoczynkowym w Smereku (widzieliśmy reklamę), okazało się jednak, że i nasza miła gospodyni dysponuje dwoma jednośladami, więc skorzystaliśmy z tej sposobności. Postanowiliśmy wyruszyć do rezerwatu „Sine Wiry” i pojechać szlakiem rowerowym, bodaj czarnym (piszę „bodaj” nie dlatego, że jestem daltonistą , ale mogę źle pamiętać).

    Najbardziej lubię swój prywatny sprzęt, ten jednak został w stolicy. Wypożyczone rowery okazały się jednak nowe i niczego sobie... :) Wskoczyliśmy i pojechaliśmy drogą do Kalnicy. W miejscu, gdzie obwodnica odbija w lewo - na Strzebowiska i Krzywe - pojechaliśmy prosto i jechaliśmy wzdłuż rzeki Wetlina. Puściutka droga, po obu stronach piękne góry. Zachwycając się tym sielskim widokiem jechaliśmy leniwie przed siebie... Powierzchnia na tym odcinku jest nieco kamienista, ale jazda nie sprawia najmniejszej trudności. No i rzadko można jechać tak widokową trasą.

    W pewnym momencie zdecydowaliśmy się podjechać do Wetliny i zrobiliśmy sobie na kamienistej plaży króciutki postój. Uroczy, zapomniany przez świat zakątek, wokół żywego ducha, posiedzieliśmy chwilkę i przemyliśmy twarze chłodną, przynoszącą ulgę wodą.

    Gdy ruszyliśmy dalej, mijaliśmy po prawej stronie śliczne jabłonki – czyżby jakieś zdziczałe sady? Skusiłem się i zerwałem kilka owoców – nieco kwaśnawe, ale pyszne. W końcu minęliśmy kilku pieszych turystów i dojechaliśmy na obszar rezerwatu. Odtąd droga stała się nieco bardziej uciążliwa, powierzchnia – znacznie gorsza, a spadki terenu gwałtowniejsze. Momentami podprowadzaliśmy więc rowery na górkę, aby jakiś czas później móc sobie, czasem nieco karkołomnie, zjechać w dół. W pewnym momencie droga wyraźnie odbija na zachód – nieopodal, po prawej stronie, znajdowała się wieś Zawój. Jechaliśmy dalej, dojeżdżając w końcu do murowanej wiaty, gdzie zrobiliśmy sobie krótki postój. Odtąd mieliśmy już znacznie więcej zjazdów, trochę sobie tu poszalałem – niemała atrakcja dla amatorów terenowego szaleństwa . Z czasem na drodze zaczęło pojawiać się znacznie więcej osób, w końcu dotarliśmy do miejsca, w którym Wetlina niezwykle efektownie przepływa przez szereg głazów i skał – sporo osób plażowało się tutaj, kilka zażywało kąpieli. Stąd jeszcze kilka szalonych zjazdów po kamiennej drodze – i z impetem wypadłem na parking przy Polankach.

    Na skrzyżowaniu skręciliśmy w lewo, kierując się na Buk. W Dołżycy kolejny skręt w lewo – a wkrótce Krzywe. Tutaj, przy drodze, natykamy się na bar z hodowlą pstrąga - amatorzy wędkarstwa mogą w stawikach samodzielnie złowić swój obiad - my zadawalamy się jakąś surówką pod frytki. Obsługa rodem z PRL-u, jesteśmy świadkiem jakiegoś seansu z cyklu „oblicza socrealizmu”. Bardziej rozbawieni tym wszystkim ruszamy w dalszą drogę. Jestem już zmęczony i trochę nie chce mi się pedałować pod górę. Docieramy do Przysłupu i odtąd - praktycznie bez użycia pedałów – mkniemy z niezłą prędkością do samej Kalnicy. Rewelacja! Stąd już tylko kawałeczek do domu.

    Fajne urozmaicenie ostatniego dnia w Smereku... Kolejnego dnia czeka nas bowiem przemarsz do nowego miejsca. Ale o tym już następnym razem

    Poniżej garść zdjęciówek, ciąg dalszy - nastąpi :)
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  8. #18
    Bieszczadnik Awatar _Mursi_
    Na forum od
    06.2007
    Rodem z
    stolica
    Postów
    36

    Domyślnie Odp: Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)

    7. DZIAŁ / Bacówka pod Małą Rawką

    Zapewne znacie to uczucie, gdy przyzwyczaiwszy się do nowo poznanych okolic, polubiwszy spotkanych ludzi, człek musi się nagle żegnać... Właśnie teraz, gdy opuszczamy Smerek, zaczyna się ono nasilać – w pewnym momencie zadaję sobie nawet pytanie, czy dobrze robimy, że opuszczamy tak miodliwą miejscówkę... Ale przecież nastrojom tym towarzyszy także ciekawość nowych tras, nieznanych jeszcze miejsc, nieodkrytego (no, nie przesadzajmy, po prostu PRZEZ NAS nieodkrytego ). Taaak, trzeba ruszać!

    Żegnamy się z gospodarzami. Pani Małgorzata zachęca nas, żebyśmy jeszcze kiedyś przyjechali. Jej mąż, przesympatyczny i przezabawny człowiek, opowiada o planach inwestycyjnych. I dobrze, wiedząc, jak potrafią zadbać o turystę (a jednocześnie zaufać gościom i zapewnić im dużą dawkę swobody) wiem, że to właśnie tacy ludzie powinni prowadzić agroturystykę. Szczerze życzę im dalszego rozwoju i zadowalających zysków.

    A w naszych planach przejście przez Dział i dotarcie do schroniska pod Małą Rawką. Na przystanku łapiemy busa do Wetliny. Mówię kierowcy, że chcemy wysiąść w Wetlinie – Zabrodziu (tako rzecze moja mapa) - on na to, że nigdy nie słyszał o żadnym „Zabrodziu” Zrezygnowany macham ręką, ostatecznie wysiadamy nieco za Wetliną i niewielki kawałek dochodzimy szosą do zielonego szlaku. Podchodzimy do punktu biletowego, gdzie niewielki pupil kasjerki (pies) bezskutecznie usiłuje mnie zjeść (mam farta – w przeciwieństwie do jakiegoś turysty, któremu na moich oczach pożera... bilet!), ja zaś tym razem decyduję się na karnety – chyba będą wygodniejsze. Chwilę później jesteśmy na szlaku.

    Na początku idziemy lasem, ale dość szybko trasa wiedzie nas ostro w górę i mamy nieco wspinaczki – kończy się wejściem na grzbiet pasma. Odtąd idziemy niemal spacerowo niezwykle malowniczą trasą, mijając po drodze liczne polany pokryte borówczyskami, to znów fragmentarycznie idąc przez odcinki lasu. Świetna pogoda odkrywa przed nami nowe widoki, po drodze mijamy nielicznych turystów – część wymija się z nami, część nadchodzi zna przeciwka. Na ścieżce znów natrafiamy na niezliczone ilości jaszczurek wygrzewających się na słońcu... Piękna trasa, z resztą z pewnością doskonale znana większości Forumowiczów :)

    Na Małej Rawce robimy sobie krótki postój, po czym rozpoczynamy marsz w dół. Przyznam, że nie sądziłem, że aż tyle schodzi się do schroniska. Na tym odcinku jest też najwięcej turystów, którzy z Przełęczy Wyżniańskiej wchodzą na Rawki – momentami całe pielgrzymki. W końcu wychodzimy z lasu i wkrótce naszym oczom ukazuje się schronisko PTTK - Bacówka pod Małą Rawką.

    Sporo ludzi, częściowo „przychodnych”, ale i niemało mieszkańców. Nieopodal budynku stoi rozbitych kilkanaście namiotów, ludziska siedzą na ławkach, wesoło sobie gaworzą, popijaja piwo, integrują się. Od razu udziela nam się ten nastrój, ale wpierw idziemy się zameldować. Dostajemy pokoik na drugim piętrze, do którego klucz zdobi sympatyczny, blaszany zajączek – budzi w nas ogromną wesołosć :) Obsługa bardzo sympatyczna (pozdrowienia!), a do tego serwuje przepyszne posiłki, o czym możemy się przekonać zamawiając wkrótce grule z bundzem i placki. Zwyczaj wywoływania klientów po imieniu, gdy posiłki są gotowe do odbioru, stwarza fajny, rodzinny klimacik...

    Później jeszcze kąpiel w sanitariacie na dole, w niemal lodowatej wodzie... Heh, trochę człek nie przyzwyczajony do takiej temperatury, ale przy odpowiedniej auto-motywacji można wziąć „pełen” prysznic – potwierdzam . Pod sam wieczór jeszcze jeden przysmak – naleśniki z borówkami – i zasiadamy przy piwie. Poznajemy kilku sąsiadów, tocząc z nimi dyskusje o górach i nie tylko... I, kurcze, coraz lepszy wydaje się ten świeżutki Leżajsk... . Gdy robi się na prawdę późno, w niemal śpiewnym nastroju idziemy spać... :)

    C.d.n.

    Zdjęciówki:
    1 do 5. – Dział,
    6. Na Małej Rawce.
    7. Schodząc z M. Rawki w kierunku schroniska.
    8. Dochodzimy do Bacówki.
    9. Widok sprzed schroniska na Połoninę Caryńską.
    10. Nasz zajączek :)
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  9. #19
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)

    groszek! czemu dzieciak was ogranicza was z powodu szkoly?? tak ja lubi ze nie chce opuscic?? ja caly okres edukacji (oprocz studiow) w kazdym roku wyrywalam z 3 tygodnie w miesiacach poza wakacyjnych zeby powloczyc sie z rodzicami po gorkach poza sezonem. Nauczycielki musialy przywyknac po nie mialy innego wyjscia :)

    fajne zdjecia!!
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  10. #20

    Domyślnie Odp: Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)

    Cytat Zamieszczone przez _Mursi_ Zobacz posta
    5. Fereczata – Okrąglik – Kurników Beskid – Płasza – Dziurkowiec – Rabia Skała – Paportna – Jawornik.

    Piękna trasa, bardzo widokowa i klimatyczna, rzadko uczęszczana przez turystów.
    I długa. Ciekaw jestem, ile czasu Wam zajęła.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Relacja z pobytu w Bieszczadach w dn. 9 - 29 września 2007 r.
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 54
    Ostatni post / autor: 22-12-2008, 08:27
  2. Bieszczady - jesień 2007
    Przez dorota z krakowa w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 89
    Ostatni post / autor: 03-12-2007, 12:56
  3. Bieszczady Lato 2007
    Przez arizona w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 29-11-2007, 15:23
  4. bieszczady 18-19 sierpnia 2007 [foto]
    Przez phantom22 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 28-08-2007, 01:53
  5. Ze Szczecina w Bieszczady w tą niedziele 05.08.2007
    Przez palvch w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 12
    Ostatni post / autor: 02-08-2007, 23:39

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •