Pokaż wyniki od 1 do 10 z 44

Wątek: Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)

Widok wątkowy

  1. #28
    Bieszczadnik Awatar _Mursi_
    Na forum od
    06.2007
    Rodem z
    stolica
    Postów
    36

    Domyślnie Odp: Bieszczady 2007 - relacja jedna z wielu ;-)

    Cytat Zamieszczone przez majka777 Zobacz posta
    Nie, niestety figurki już nie ma na krzyżu.
    No, z poprzednich postów wynika, że zniknęła między kwietniem (jeszcze była) a sierpniem (już nie było) 2007...
    Kto zawinił – wandale? Stare mocowania? A może to świadoma decyzja?


    =========================================

    13. (Wołosate -) Stare Sioło – Zatwarnica

    Nasza trasa wiedzie nas dzisiaj do Zatwarnicy. Po porannej kawie i pożegnaniu się ze znajomymi oraz gospodarzami pędzimy na PKS. Zależy nam bardzo na tym kursie, bo dzięki temu nie będziemy musieli przesiadać się w Ustrzykach. Udaje się – i wkrótce przejeżdżamy przez Ustrzyki, Przełęcz Wyżniańską, Berehy Górne i Wetlinę, aby wysiąść w Starym Siole. Fajna, odświeżająca pamięć podróż – praktycznie co chwila mijamy po jednej lub drugiej stronie jakieś miejsce, z którym mamy świeże wspomnienia

    Wysiadamy w Siole i od razu kierujemy się na żółty szlak prowadzący na Przełęcz Orłowicza. Tutaj niezłe obrazki: przed nami jakaś kobieta pcha duży wózek dziecięcy - zastanawiamy się, jak daleko z nim zajdzie. Chwilę później napotykamy jakąś grupkę dziwnie wystrojonych jak na góry ludzi. Jedna z niewiast kuca i dyszy, oznajmiając towarzyszom, że marzy o łyku wody... Heh, jak starczy jej sił, to może dotrze do tablicy Bieszczadzkiego Parku Narodowego – bo na razie jeszcze dzieli ją od niej kawałek! Taaak, jesteśmy obok Wetliny.

    Wspinamy się znaną z pierwszych dni trasą, wymijając po drodze jakąś grupę kolonijną i kilka pojedynczych osób. Na przełęczy robimy króciutki postój i chwilę później – kontynuując podróż żółtym szlakiem (ścieżka dydaktyczna „Jodła”) – rozpoczynamy marsz w dół. Nagle robi się odludnie, przez długi czas nie spotykamy dosłownie nikogo. Idziemy pięknym lasem, niemal cały czas z górki, urokliwa trasa.

    W pewnym momencie wychodzimy na drogę, którą odtąd – po skręcie w lewo – będziemy podążać dalej. Wkrótce mijamy po prawej stronie schronisko „Ostoja” i pole namiotowe – totalnie wyludnione. Bez zatrzymywania się idziemy dalej, przechodząc wkrótce przez mostek i idąc odtąd wzdłuż Rzeki (rzeki Rzeki - nazwa własna). Po drodze mijamy jeszcze stację ekologiczną i wychodzimy z BPN.

    Z lewej strony zbocze lasu dość stromo schodzi do samej drogi, a my co chwilę dostrzegamy na nim olbrzymie okazy koźlaków – widać, że nikt ich tutaj nie zbiera. Maszerujemy przed siebie, nieco już znużeni, w końcu po jakimś czasie dostrzegamy pierwsze budynki Zatwarnicy. Jesteśmy prawie na miejscu, gdy mój Misiak spostrzega na drodze jakieś dokumenty. Schylamy się i oglądamy – prawo jazdy i dowód rejestracyjny; patrzę na adres zamieszkania – praktycznie miejscowy. Bierzemy je i postanawiamy zostawić w miejscu, skąd łatwo będzie je mógł odebrać właściciel.

    Wkrótce docieramy pod duży ośrodek wypoczynkowy – to cel naszej podróży – ale nieco dalej dostrzegamy sklepik spożywczy i udajemy się wpierw tam. Na miejscu wymawiam nazwisko z dokumentów i pytam sprzedawczyni, czy zna taką osobę – okazuje się, że to jej dobry znajomy. Zostawiamy jej dokumenty i dokonujemy drobnych zakupów. Gdy sączymy sobie po soczku, pod sklep już podjeżdża właściciel zguby, macham ręką i mówię, gdzie to znaleźliśmy. Człek widać bardzo ucieszony, pyta się nawet czy coś jest nam winien – potrząsamy przecząco głową, on jeszcze raz dziękuje... No, to chyba mamy miejscowych po swojej stronie

    Ośrodek spory, chyba jeszcze wzniesiony za „starych” czasów, ale ładnie odnowiony, wokół rozległy trawnik, drewniane ławy i miejsce na ognisko... Zapowiada się miło. Dostrzegamy jakąś liczną wycieczkę młodzieży. W recepcji załatwiamy formalności i, mijając po drodze makietę cerkwi (chyba w Równi – zgaduję), kierujemy się na piętro do pokoiku. Nieco podniszczony, sprzęty ciut wyeksploatowane, ale wszystko w porządku. Do tego trzeba przyznać, że niezwykle miła obsługa :)

    Tego dnia już nigdzie dalej się nie wybieramy. Kuchnia serwuje nam przepyszny obiad (och, jak już dawno nie jadłem „obiadu”), a my robimy sobie późno-popołudniowy spacer. Urzekają mnie drewniane domki i maleńka, również drewniana, remiza strażacka, przed którą stoi czerwony maluszek :) Jest klimat

    Wieczorem zasiadamy przed ośrodkiem na wieczorne piwo... W jutrzejszych planach ciekawa wyprawa – ale o niej dopiero po weekendzie :)

    Kilka zdjęć z Zatwarnicy:

    1 - 2. Drewniane domostwa.
    3. Makieta cerkwi (w Równi?)
    4. Remiza strażacka.
    5. Nad potokiem – podobno Głębokim (sic! )
    Załączone obrazki Załączone obrazki

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Relacja z pobytu w Bieszczadach w dn. 9 - 29 września 2007 r.
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 54
    Ostatni post / autor: 22-12-2008, 08:27
  2. Bieszczady - jesień 2007
    Przez dorota z krakowa w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 89
    Ostatni post / autor: 03-12-2007, 12:56
  3. Bieszczady Lato 2007
    Przez arizona w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 29-11-2007, 15:23
  4. bieszczady 18-19 sierpnia 2007 [foto]
    Przez phantom22 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 28-08-2007, 01:53
  5. Ze Szczecina w Bieszczady w tą niedziele 05.08.2007
    Przez palvch w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 12
    Ostatni post / autor: 02-08-2007, 23:39

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •