Heh, jeśli ktoś mnie czyta(ł), to wyjaśniam, że pewne sprawy wstrzymały mnie z pisaniem... Ale jestem i kontynuuję – w końcu kiedyś dobrnę do finiszu![]()
====================================
9. Przez Wielką Rawkę na Kremenaros
Bladym świtem kilku z poznanych „Rawkowiczów” opuszcza bacówkę – niestety, gdy się zbierają, ich odgłosy totalnie nas wybudzają. Trudno, cóż zrobić... Tego dnia jesteśmy niewyspani i nieco śnięci, a energetyczna jajeczniczka tylko trochę dodaje nam sił. Ustalamy więc, że wybierzemy się na Kremenaros – to nie tak daleka wyprawa, ale zawsze trochę pochodzimy – no i koniecznie chcemy zobaczyć styk trzech granic: polskiej, słowackiej i ukraińskiej.
Najpierw znana już nam droga na Małą Rawkę – tym razem w odwrotnym kierunku, pod górę. Idzie się nam wyśmienicie, a gdy jesteśmy na szczycie, aż dziwimy się, że to już – poprzednio wydawała się nam znacznie dłuższa. Dziś jednak już nie dostrzegamy stąd szczytu Wielkiej Rawki – wszystko wokół spowija mgła. Idziemy bez zatrzymania się, teraz żółtym szlakiem, niewiele widać. W końcu docieramy do grzbietu, a przed nami wyłania się pomału betonowy słup – stary punkt geodezyjny. Strzelamy sobie jakieś fotki i idziemy dalej, mijając urokliwe skałki i dochodząc do szczytu. Tutaj chwila oddechu, i idziemy dalej w prawo - szlakiem niebieskim. Niewiele osób, a wśród tych mijanych napotykamy na dwóch mundurowych ze straży granicznej. Wkrótce dostrzegamy słupy graniczne – nasze i ukraińskie - i od tego momentu idziemy cały czas wzdłuż granicy.
Jeszcze trochę marszu – i zaczyna się fragment lasu. Obok nas z lewej strony jest on całkowicie wykarczowany – to oczywiście kilkunastometrowej szerokości pas graniczny. Docieramy do siodła, i odtąd znowu wspinamy się w górę. W międzyczasie przejaśnia się i z łatwością spostrzegamy cel naszej podróży. Robię fotkę i kontynuujemy wspinaczkę, mijając się z jakąś liczniejszą grupką skandynawskich podróżnych. Świetna pogoda utrzymuje się do wejścia na szczyt. Tu napotykamy na parkę Polaków oraz jakiegoś samotnego Słowaka, któremu pomagam wyjaśnić, jak ma dotrzeć do Novej Sedlicy. Chwilę później dołącza do nas rodzina Niemców – heh, dość międzynarodowe towarzystwo. Oczywiście obowiązkowo obfotografujemy się przy trójkątnym słupie, po czym decydujemy się na powrót, tą samą drogą.
Gdy dochodzimy do siodła, w miejscu, w którym ostatnio robiłem zdjęcie obracam się, by jeszcze raz spojrzeć za siebie – tym razem jednak nie mogę już dostrzeć szczytu. Zmienna ta pogoda! Wracamy w morzu mleka i tak docieramy do Małej Rawki. Stąd postanawiamy trochę urozmaicić sobie drogę i zaczynamy szybko zbiegać, wzbudzając u niektórych podróżnych niemałe zdziwienie. Kilka razy o mało co nie kończy się to wywrotką, ale udaje się nam cało dotrzeć na sam dół. Tutaj jeszcze mała niespodzianka – po gałęziach tuż nade mną przebiegają w niesamowitym pościgu dwie wiewiórki, próbuję je sfilmować aparatem, ale jestem zbyt wolny, i już tylko z daleka obserwujemy ich karkołomne harce na drzewie.
Obok schroniska coraz mniej namiotów, większość osób już stąd wybyła. Przed nami też już ostatnia noc tutaj, jutro przenosimy się w kolejne miejsce. Tymczasem nadchodzi wieczór, jakiś chłodniejszy... Czyli czas na grzańca![]()
C.d.n.
Zdjęcia z tego dnia:
1. Podchodząc pod Wielką Rawkę...
2. Stary punkt geodezyjny
3. Szczyt W. Rawki
4. Przy granicy ukraińskiej
5. Idąc w kierunku Kremenarosa
6. Przejaśnia się!
7. Trzy w jednym![]()
8. Zbiegając z Małej Rawki![]()


Odpowiedz z cytatem