No, z poprzednich postów wynika, że zniknęła między kwietniem (jeszcze była) a sierpniem (już nie było) 2007...
Kto zawinił – wandale? Stare mocowania? A może to świadoma decyzja?
=========================================
13. (Wołosate -) Stare Sioło – Zatwarnica
Nasza trasa wiedzie nas dzisiaj do Zatwarnicy. Po porannej kawie i pożegnaniu się ze znajomymi oraz gospodarzami pędzimy na PKS. Zależy nam bardzo na tym kursie, bo dzięki temu nie będziemy musieli przesiadać się w Ustrzykach. Udaje się – i wkrótce przejeżdżamy przez Ustrzyki, Przełęcz Wyżniańską, Berehy Górne i Wetlinę, aby wysiąść w Starym Siole. Fajna, odświeżająca pamięć podróż – praktycznie co chwila mijamy po jednej lub drugiej stronie jakieś miejsce, z którym mamy świeże wspomnienia![]()
Wysiadamy w Siole i od razu kierujemy się na żółty szlak prowadzący na Przełęcz Orłowicza. Tutaj niezłe obrazki: przed nami jakaś kobieta pcha duży wózek dziecięcy - zastanawiamy się, jak daleko z nim zajdzie. Chwilę później napotykamy jakąś grupkę dziwnie wystrojonych jak na góry ludzi. Jedna z niewiast kuca i dyszy, oznajmiając towarzyszom, że marzy o łyku wody... Heh, jak starczy jej sił, to może dotrze do tablicy Bieszczadzkiego Parku Narodowego – bo na razie jeszcze dzieli ją od niej kawałek! Taaak, jesteśmy obok Wetliny.
Wspinamy się znaną z pierwszych dni trasą, wymijając po drodze jakąś grupę kolonijną i kilka pojedynczych osób. Na przełęczy robimy króciutki postój i chwilę później – kontynuując podróż żółtym szlakiem (ścieżka dydaktyczna „Jodła”) – rozpoczynamy marsz w dół. Nagle robi się odludnie, przez długi czas nie spotykamy dosłownie nikogo. Idziemy pięknym lasem, niemal cały czas z górki, urokliwa trasa.
W pewnym momencie wychodzimy na drogę, którą odtąd – po skręcie w lewo – będziemy podążać dalej. Wkrótce mijamy po prawej stronie schronisko „Ostoja” i pole namiotowe – totalnie wyludnione. Bez zatrzymywania się idziemy dalej, przechodząc wkrótce przez mostek i idąc odtąd wzdłuż Rzeki (rzeki Rzeki - nazwa własna). Po drodze mijamy jeszcze stację ekologiczną i wychodzimy z BPN.
Z lewej strony zbocze lasu dość stromo schodzi do samej drogi, a my co chwilę dostrzegamy na nim olbrzymie okazy koźlaków – widać, że nikt ich tutaj nie zbiera. Maszerujemy przed siebie, nieco już znużeni, w końcu po jakimś czasie dostrzegamy pierwsze budynki Zatwarnicy. Jesteśmy prawie na miejscu, gdy mój Misiak spostrzega na drodze jakieś dokumenty. Schylamy się i oglądamy – prawo jazdy i dowód rejestracyjny; patrzę na adres zamieszkania – praktycznie miejscowy. Bierzemy je i postanawiamy zostawić w miejscu, skąd łatwo będzie je mógł odebrać właściciel.
Wkrótce docieramy pod duży ośrodek wypoczynkowy – to cel naszej podróży – ale nieco dalej dostrzegamy sklepik spożywczy i udajemy się wpierw tam. Na miejscu wymawiam nazwisko z dokumentów i pytam sprzedawczyni, czy zna taką osobę – okazuje się, że to jej dobry znajomy. Zostawiamy jej dokumenty i dokonujemy drobnych zakupów. Gdy sączymy sobie po soczku, pod sklep już podjeżdża właściciel zguby, macham ręką i mówię, gdzie to znaleźliśmy. Człek widać bardzo ucieszony, pyta się nawet czy coś jest nam winien – potrząsamy przecząco głową, on jeszcze raz dziękuje... No, to chyba mamy miejscowych po swojej stronie![]()
Ośrodek spory, chyba jeszcze wzniesiony za „starych” czasów, ale ładnie odnowiony, wokół rozległy trawnik, drewniane ławy i miejsce na ognisko... Zapowiada się miło. Dostrzegamy jakąś liczną wycieczkę młodzieży. W recepcji załatwiamy formalności i, mijając po drodze makietę cerkwi (chyba w Równi – zgaduję), kierujemy się na piętro do pokoiku. Nieco podniszczony, sprzęty ciut wyeksploatowane, ale wszystko w porządku. Do tego trzeba przyznać, że niezwykle miła obsługa :)
Tego dnia już nigdzie dalej się nie wybieramy. Kuchnia serwuje nam przepyszny obiad (och, jak już dawno nie jadłem „obiadu”), a my robimy sobie późno-popołudniowy spacer. Urzekają mnie drewniane domki i maleńka, również drewniana, remiza strażacka, przed którą stoi czerwony maluszek :) Jest klimat![]()
Wieczorem zasiadamy przed ośrodkiem na wieczorne piwo... W jutrzejszych planach ciekawa wyprawa – ale o niej dopiero po weekendzie :)
Kilka zdjęć z Zatwarnicy:
1 - 2. Drewniane domostwa.
3. Makieta cerkwi (w Równi?)
4. Remiza strażacka.
5. Nad potokiem – podobno Głębokim (sic!)



Odpowiedz z cytatem