Wiesz, są różne szkoły przechodzenia przez San. Ja zaprezentowałem taką "50+", używając terminologii pana premiera Tuska.
Inni wybierają odmienne sposoby.
Wieść gminna też głosi, że taki np. Szanowny Kolega Iras, gdy mieszkał w OW w Sękowcu, chadzał do sklepu w Sękowcu (jeszcze parę lat temu były tam nawet 2 sklepy) na skróty przez rzekę, bynajmniej nie fatygując się do mostu na Sanie. Przechodził, tak jak szedł, nie zdejmując ani podwijając spodni, w butach i skarpetkach. Robił zakupy i w ten sam sposób wracał.
Można i tak.



Odpowiedz z cytatem