Pomarzyć zawsze możesz. Nasze bieszczadzkie gminy i gospodarka śmieciami. Park i gospodarka śmieciami. Sądzę, że należy zacząć od dzieci. Moje grupy nie śmiecą. Przy wejściu na szlak "uświadomienie" ludziom, że jesteśmy w parku narodowym=świątyni natury. Jak zobaczę wyrzucony papierek to od razu śledztwo: kto i dlaczego. Dla dzieci organizuję coś w rodzaju warsztatów. Wejście na szlak=wejściu na ścieżkę dydaktyczną. Zbieramy śmieci. Jest jednak mały problem. Co z tymi "zbiorami" dalej robić. Kosze są obok punktów informacyjnych ale zdażają się wypadki, że osoby tam pracujące robią awantury jeżeli znosi się zbyt dużo śmieci. Trudno dziecku wytłumaczyć dlaczego nauczyciele i przewodnik są z nich dumni, a pan/i w punkcie na nich krzyczy.
W długi nauczycielski weekend spotkałam przesympatycznego starszego wiekiem i stażem przewodnika z Gór Świętokrzyskich. Zgadaliśmy się na temat śmiecenia. Okazało się, że to On był pomysłodawcą akcji harcerskiej "Zielony patrol". Młodzi ludzie pilnowali szlaków w dość specyficzny sposób. Gdy zobaczyli jakiegoś śmieciarza to podchodzili do niego z uśmiechem i prosili o podniesienie rzeczy która im "niechcący wypadła". Następnie proponowali takiemu turyście kilka broszurek o ochronie środowiska za powiedzmy 8 zł. Ludzie je w większości kupowali. W tym roku latem spotkałam się z fajną harcerską akcją. Na szlaku czerwonym w miejscu znalezionego śmiecia dzieciaki w mundurkach zastawiały wbite w ziemie karteczki z inf., że w tym miejscu znaleziono to i to. Następnego dnia te kartoniki pozbierali.